Skóra, eko i awantura. Czy hejt na Maję Ostaszewską jest uzasadniony?

Maja Ostaszewska od lat bardzo głośno opowiada się za prawami zwierząt i w sprawach dotyczących ekologii. Aktorka zabierała głos m.in. w sprawie zakazu hodowli zwierząt na futra, ograniczania cierpienia zwierząt łownych, czy trzymania psów na łańcuchach.

Skóra, eko i awantura. Czy hejt na Maję Ostaszewską jest uzasadniony?
fot. PAP/Łukasz Gągulski

Już w 2003 r. brała udział w kampanii reklamowej WWF Polska przeciwko nielegalnemu handlowi zagrożonymi gatunkami, a z samą organizacją współpracowała później wielokrotnie. Od lat działa też na rzecz stowarzyszenia Otwarte Klatki. 

Tym większe zdziwienie i oburzenie wywołał udział Ostaszewskiej w reklamie Gino Rossi – producenta obuwia i galanterii skórzanej. W mediach społecznościowych zaroiło się od komentarzy wytykającej aktorce hipokryzję. 

Ostaszewska się tłumaczy. Ale nie hejterom

Ostaszewska szybko zareagowała, wydając obszerne oświadczenie. Jak zaznacza, „nie ma zamiaru tłumaczyć się hejterom”, a jedynie wyjaśnić kilka wątpliwości co do jej współpracy z marką. 

– Tak, to prawda. Od bardzo, bardzo wielu lat walczę o zakaz trzymania psów na łańcuchach w Polsce. Wspieram wszystkie kampanie, które mają doprowadzić do ograniczenia bezdomności zwierząt, czyli powszechne czipowanie, sterylizacja. Jestem przeciwna pseudohodowlom. Tak, promuję adopcję psów. Sama mam dwa psy ze schroniska. Tak, ponad 20 lat z różnymi organizacjami walczyłam o zakaz hodowli zwierząt na futra w Polsce z sukcesem, bardzo się z tego cieszymy. Tak, całe życie nie jem mięsa. To była decyzja moich rodziców, ale ja żyję w zgodzie z nią do dziś. Tak, chciałabym zmian w prawie łowieckim. Mamy przestarzałe prawo z 1995 r. Uważam, że powinno być bardziej uwzględnione bezpieczeństwo obywateli, a także włączone w to opinie naukowców, specjalistów, którzy są w stanie ocenić i oszacować, jaki wpływ masowe polowania mają na środowisko. Tak, oczekuję od rządzących mądrej polityki klimatycznej. Chciałabym, żeby taka polityka była i w naszym kraju, ale także w całej Europie, a najlepiej na całym świecie – mówi aktorka. 

W dalszej części oświadczenia pisze też, że podziwia ludzi żyjących całkowicie w zgodzie z przyrodą, ale sama się do nich nie zalicza. Ma skórzane buty i vintage’owe skórzane ubrania z drugiego obiegu. „Nie udaję, że mieszkam w puszczy i żywię się tym, co rośnie wokół mojego domu (…) Ja nie udaję osoby czysto, nieskazitelnie ekologicznej” – tłumaczy.

70 proc. torebek ze skóry alternatywnej? Sprawdzamy

Gdy w końcu przechodzi do samej reklamy, wyjaśnia, że chce wspierać polskie marki, a Gino Rossi „ujęła ją tym, że w swojej kolekcji ma ponad 70 proc. torebek ze skóry alternatywnej, niezwierzęcej, że cały czas szuka alternatyw dla skóry zwierzęcej, że ma wszelkie certyfikaty, które wpisują się w zrównoważony rozwój, świadomość wpływu na środowisko, w pracę nad ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych”. 

Ponadto, mimo iż Ostaszewska mówi, że „ponad 70 proc. torebek” wykonanych jest z tworzywa sztucznego, tzw. eco-skóry, marka sprzedaje przede wszystkim obuwie, a to już zazwyczaj wykonane jest z „wysokiej jakości skóry licowej”, często pochodzącej z Włoch (a przynajmniej tam barwionej i garbowanej). O samych pochodzeniu materiałów i sposobie ich pozyskiwania nie wiadomo nic, bo producent tego typu informacji nie podaje do opinii publicznej. 

Sprawdziliśmy jednak z jakich materiałów wykonane są produkty, które reklamuje aktorka. I tu owszem – na pięć torebek pokazanych w sesji zdjęciowej tylko jedna jest ze skóry naturalnej. Z butami sytuacja jest gorsza: wszystkie trzy pary są ze skóry naturalnej. 

Uzasadniona krytyka, polityczny hejt

Czy to podstawa do krytyki? Każdy winien ocenić to sam. Nie jest niczym nowym, że od osób publicznych wymaga się więcej, zwłaszcza jeśli te otwarcie prezentują pewne poglądy, a potem – przez swoje komercyjne decyzje – im zaprzeczają. 

Społeczeństwo niechętnie reaguje na próby moralizowania go, nawet w sprawach tak słusznych, jak ekologia i prawa zwierząt. Reklamowanie produktów ze skóry naturalnej jest tu działaniem w oczywistej sprzeczności, nie dziwi zatem, że wrażliwa na kwestie praw zwierząt część komentujących głośno wyraziła swoje obiekcje i domagała się od aktorki wyjaśnienia lub przeprosin. 

Dziwi, że samo Gino Rossi nijak nie zareagowało na kryzys wizerunkowy – jedynie Ostaszewska postanowiła się bronić. I choć do błędu się nie przyznała (co część komentujących z pewnością rozczarowało), to postanowiła zasłonić się informacją o etycznych działaniach, jakie firma rzekomo podejmuje, chcąc minimalizować swój wpływ na środowisko. 

Nie można jednak nie wspomnieć o politycznym aspekcie ataku na aktorkę. Już wcześniej Ostaszewska padała ofiarą zbiorowego hejtu – choćby po premierze „Ostatniej granicy” Agnieszki Holland, kiedy dyskusję zdominowała narracja antyuchodźcza i nacjonalistyczna. Wówczas mówiło się o zaangażowaniu w nagonkę na reżyserkę i obsadę filmu prokremlowskich trolli – niewykluczone, że w tym wypadku jest podobnie. Jak zauważa sama Ostaszewska, z Gino Rossi współpracuje od 30 marca, a krytyka i hejt zaczęły się dopiero teraz, tuż po ogłoszeniu społecznego projektu zmian w prawie łowieckim. Zaangażowana w projekt strona społeczna powołała komitet inicjatywy, którego ambasadorkami są m.in. Holland i Ostaszewska. 

Źródła

  1. Sprawdzam to

Nasi autorzy