Najważniejszy problem z wypowiedzią Janusza Cieszyńskiego jest prosty: brytyjski sąd nie odmówił jeszcze ekstradycji Michała Kuczmierowskiego do Polski. Postępowanie nadal trwa i było już wielokrotnie odraczane. Ostatni termin rozprawy wyznaczono na 19 czerwca 2026 r.
„Ludzie Donalda Tuska mówią rzeczy, po których widać, że w Polsce osoby związane z PiS nie mogą liczyć na uczciwy proces.” – mówił Janusz Cieszyński na antenie RMF.
O co naprawdę toczy się spór?
Kluczowy argument obrony Michała Kuczmierowskiego dotyczy przede wszystkim brytyjskiego prawa ekstradycyjnego. W przypadku państw kategorii 1, do których należy także Polska, sąd analizuje m.in. czy państwo wnioskujące formalnie zakończyło etap śledztwa i podjęło decyzję o postawieniu zarzutów lub skierowaniu sprawy do sądu. Według obrony ten warunek nie został spełniony, ponieważ polska sprawa nadal znajduje się na etapie śledztwa prokuratorskiego, a nie aktu oskarżenia.
To właśnie dlatego brytyjski sąd zgodził się na powołanie eksperta mającego przygotować raport wyjaśniający te kwestie zarówno dla sądu, jak i prokuratury. Ten argument był jedną z głównych przyczyn kolejnych odroczeń rozprawy – najpierw z lutego na kwiecień, a później na czerwiec 2026 r.
A co z argumentem o „uczciwym procesie”?
Argumenty dotyczące polityki i praworządności rzeczywiście pojawiają się w sprawie. Obrona Kuczmierowskiego podnosi także kwestie dotyczące atmosfery politycznej wokół osób związanych z PiS.
Nie ma jednak publicznie dostępnego orzeczenia brytyjskiego sądu, które potwierdzałoby tezę Janusza Cieszyńskiego, że to właśnie wypowiedzi „ludzi Donalda Tuska” są powodem blokowania ekstradycji. Polityk PiS przedstawia więc własną interpretację motywów brytyjskiego sądu jako ustalony fakt, mimo że postępowanie nadal trwa i nie zakończyło się jeszcze decyzją o odmowie wydania Michała Kuczmierowskiego Polsce.