Niemiecki sąd rzeczywiście zablokował ekstradycję przestępcy i powołał się na ryzyko nieludzkich warunków przetrzymywania. Problem w tym, że wpis polityka pomija kluczowy kontekst decyzji tego organu.
Kim jest Michał Woś?
To polityk Suwerennej Polski, poseł PiS, były minister środowiska i wiceminister sprawiedliwości w rządach Zjednoczonej Prawicy. Przez lata jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry. Odpowiadał m.in. za kwestie związane z zakupem oprogramowania Pegasusa ze środków Funduszu Sprawiedliwości, stąd jego nazwisko pojawia się w kontekście śledztwa – prokuratura zapowiedziała postawienie mu zarzutów związanych z przekroczeniem uprawnień i działaniem na szkodę interesu publicznego.
Niemiecki sąd odmówił ekstradycji. Woś nie podał całego kontekstu
Wyższy Sąd Krajowy w Szlezwiku-Holsztynie rzeczywiście odmówił ekstradycji obywatela Polski ściganego Europejskim Nakazem Aresztowania. Decyzja zapadła 13 maja 2026 r. pod sygnaturą 1 OAus 10/26. Według informacji podanych przez niemieckie media oraz Deutsche Presse-Agentur (Niemicką Agencję Prasową, DPA) chodzi o 60-letniego Polaka ściganego w związku ze sprawą dotyczącą handlu narkotykami.
„Ekstradycja jest niedopuszczalna, jeżeli nie ma gwarancji, że osoba poszukiwana będzie przetrzymywana w ośrodku detencyjnym, w którym nie będzie narażona na nieludzkie warunki” – stwierdził niemiecki sąd.
Niemiecki sąd wskazał na wieloletnie problemy polskiego więziennictwa
W uzasadnieniu decyzji pojawiają się m.in. raporty Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur działającego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz informacje dotyczące warunków w części polskich więzień. Sąd wskazał również na możliwe „systemowe uchybienia” w więziennictwie. Problem polega jednak na tym, że wpis Michała Wosia przedstawia sprawę tak, jakby decyzja niemieckiego sądu była bezpośrednią oceną działań obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Tymczasem sąd nie stwierdził, że problemy pojawiły się po 2023 roku ani że odpowiada za nie wyłącznie obecny minister. Z dostępnych informacji wynika raczej, że chodzi o wieloletnie problemy części polskiego systemu więziennictwa opisywane od lat przez instytucje monitorujące prawa człowieka.
To kolejny przykład dezinformacji
Wpis Wosia bardzo szybko zaczął funkcjonować w mediach społecznościowych jako dowód na „upadek państwa za Żurka”. Problem w tym, że początkowo sam post nie zawierał praktycznie żadnych szczegółów dotyczących orzeczenia, jego podstaw prawnych ani szerszego kontekstu sprawy. To kolejny przykład mechanizmu, w którym prawdziwa informacja zostaje wykorzystana do budowania dużo szerszej narracji politycznej. Samo orzeczenie niemieckiego sądu jest faktem, ale sposób przedstawienia sprawy przez Michała Wosia pomija najważniejszy kontekst: sąd mówił o problemach systemowych opisywanych od lat, a nie wyłącznie o działaniach obecnego ministra sprawiedliwości.