Przemysław Czarnek przekonuje, że gigantyczne straty Orlenu, Grupy Azoty i JSW są dowodem na katastrofalne zarządzanie państwem po powrocie Donalda Tuska do władzy. Polityk łączy wyniki tych spółek z „alarmem budżetowym”, rekordowym zadłużeniem państwa, rosnącymi kosztami życia, bezrobociem oraz kryzysem w ochronie zdrowia i rolnictwie.
Co naprawdę pokazują wyniki JSW
JSW rzeczywiście pokazała bardzo słabe wyniki za IV kwartał 2025 r. Spółka zaraportowała około 3,4 mld zł straty netto. Same liczby nie są więc zmyślone. Czarnek wykorzystuje je jednak do zbudowania znacznie większej opowieści o „upadku państwa”, sugerując prosty związek przyczynowo-skutkowy: wrócił Tusk, strategiczne spółki tracą miliardy, budżet się rozpada, Polska wpada w kryzys.
Problem w tym, że wyniki takich firm nie zależą wyłącznie od układu sił politycznych. JSW jest mocno uzależniona od cen węgla koksowego i sytuacji w europejskim hutnictwie. W ostatnich kwartałach cały sektor odczuwał spowolnienie przemysłowe i spadek cen surowców.
Spółka wskazuje również, że w 2025 r. zwiększyła produkcję węgla o 6,2 proc. oraz produkcję koksu o 2,9 proc. Jednocześnie JSW podkreśla, że działała w bardzo trudnym otoczeniu rynkowym związanym ze spadkiem cen węgla koksowego i koksu, sytuacją europejskiego hutnictwa oraz rosnącą konkurencją na rynku azjatyckim.
Rynek węgla koksowego miał charakter rynku kupującego przy jednoczesnym spadku produkcji stali i dużej dostępności surowca – komentuje dla sprawdzamto.pl Dział Prasowy JSW.
Grupa Azoty: wynik netto to nie cały obraz
Grupa Azoty również zakończyła kwartał głęboko pod kreską – strata wyniosła ponad 4 mld zł. Polityk wykorzystuje te dane jako kolejny dowód na „gospodarczy chaos”, choć sama spółka wskazuje, że taki obraz pomija najważniejszy kontekst. Azoty od lat pozostają wyjątkowo wrażliwe na ceny gazu, które po kryzysie energetycznym wywróciły europejski rynek nawozów. Problemy branży chemicznej nie zaczęły się po zmianie rządu i nie dotyczą wyłącznie Polski.
Największym uproszczeniem w negatywnym przedstawianiu sytuacji Grupy jest skupienie się wyłącznie na raportowanym wyniku netto bez uwzględnienia znaczącej poprawy operacyjnej – podkreśla Grupa Azoty w rozmowie z sprawdzamto.pl
Te dane pokazują, że firma nie „upada”, lecz skutecznie odbudowuje swoją dochodowość operacyjną mimo trudnego otoczenia – podkreśla Dział Prasowy Grupy Azoty.
Spółka zwraca również uwagę, że raportowany wynik netto „jest w przeważającej mierze efektem niepieniężnych odpisów i zdarzeń jednorazowych”, głównie związanych z projektem Polimery Police.
Obecne wyniki netto są oczyszczaniem bilansu z historycznych obciążeń, a nie odzwierciedleniem bieżącej kondycji operacyjnej firmy – zaznacza rzecznik Grupy Azoty.
Orlen odpowiada Czarnkowi
Najbardziej problematyczny jest jednak przykład Orlenu. Przemysław Czarnek przedstawia spółkę jako symbol finansowej katastrofy państwa, ale pomija istotny kontekst. Sam Orlen publicznie zakwestionował sposób prezentowania tych danych i przypomniał, że cały 2025 r. zakończył dodatnim wynikiem finansowym. Spółka zwróciła uwagę, że politycy PiS operują wybranymi fragmentami wyników kwartalnych, ignorując pełny obraz sytuacji finansowej koncernu.
Poziom zysku netto nie jest właściwą miarą dla oceny kondycji spółek przemysłowych. EBITDA koncernu w czwartym kwartale była wysoka i wyniosła 12,2 mld zł. Spółka była jednak zobligowana uwzględnić księgowe odpisy związane między innymi z utratą wartości nietrafionych inwestycji z przeszłości, co doprowadziło do papierowej straty netto. Same Olefiny III pochłonęły już 18 mld zł odpisów – przekazał w odpowiedzi dla sprawdzamto.pl Dział Prasowy Orlenu.
Doskonałą sytuację spółki obrazuje również fakt, że zarząd zarekomendował wypłatę rekordowej dywidendy w wysokości 8 zł na jedną akcję – podkreśla Orlen.
Spółka zwraca również uwagę, że przepływy finansowe z działalności operacyjnej w całym 2025 r. wyniosły ponad 47,2 mld zł i to właśnie one „w branży oil and gas” stanowią podstawowy wskaźnik rentowności – dodał rzecznik prasowy Orlenu
Jak działa ta polityczna narracja
I właśnie tutaj najlepiej widać mechanizm tej narracji. Najpierw pojawia się prawdziwa albo częściowo prawdziwa liczba. Potem dokładana jest mocna polityczna interpretacja. Na końcu odbiorca dostaje gotowy wniosek: państwo jest w ruinie, pieniędzy nie ma, wszystko się wali.
We wpisie Czarnka nie ma jednak danych pokazujących bezpośredni związek między wynikami kwartalnymi tych spółek a „zapaścią w służbie zdrowia”, „rosnącym bezrobociem” czy „brakiem pomocy dla rolników”. To już nie są dane finansowe, tylko polityczna narracja.
Przemysław Czarnek celowo pomija też coś jeszcze. Wyniki kwartalne dużych spółek bardzo często są obciążone jednorazowymi odpisami, kosztami inwestycji albo sytuacją na światowych rynkach. W przypadku firm surowcowych czy chemicznych potrafią się gwałtownie zmieniać z kwartału na kwartał. Wyciąganie z jednego słabego okresu wniosku o trwałym „upadku państwa” jest politycznie efektowne, ale z rzetelną analizą gospodarczą ma niewiele wspólnego. To zresztą dobrze znana metoda politycznej komunikacji. Mieszanie prawdziwych danych z dużo szerszą emocjonalną interpretacją sprawia, że odbiorca zaczyna traktować cały przekaz jako w pełni potwierdzony faktami. I właśnie dlatego ten wpis jest manipulacją.