manipulacja

Białoruś oskarża Polskę o postrzelenie jej obywatela. Dlaczego policja strzelała?

Po interwencji polskiej policji na S8 białoruskie MSZ ostrzega obywateli przed podróżami do Polski, a tamtejsze media mówią o „akcie jawnej agresji”. Obywatel Białorusi rzekomo został omyłkowo wzięty za przestępcę i postrzelony. Z ustaleń prokuratury wynika jednak co innego.

Białoruś oskarża Polskę o postrzelenie jej obywatela. Dlaczego policja strzelała?
(fot.belta.by, PAP, Sprawdzam to)

Prawda: Policjanci postrzelili Białorusina pod Sycowem

Historią postrzelonego w Polsce Białorusina od ubiegłego tygodnia żyją białoruskie media, przedstawiła ją m.in. państwowa telewizja Białoruś 1. W ślad za nimi historię opisały media rosyjskie – np. serwis Sputnik – i rosyjskojęzyczne kanały na Telegramie.  

W sprawę oficjalnie zaangażowało się białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwo Zdrowia, a także Komitet Śledczy Republiki Białorusi, który zajmuje się sprawami największej wagi. „Prowadzi śledztwo w sprawie ataku polskich sił bezpieczeństwa na obywatela Białorusi” – podała białoruska państwowa agencja BelTA. 

Tym obywatelem jest 60-letni mieszkaniec obwodu grodzieńskiego postrzelony w maju przez polskich policjantów na trasie S8 w pobliżu Sycowa (woj. dolnośląskie). „Odniósł ciężkie rany postrzałowe głowy i kończyn, a samochód został uszkodzony 29 kulami” – twierdzi Komitet Śledczy. 

Według białoruskiego MSZ doszło do tego, bo polscy funkcjonariusze organów ścigania pomylili grupę Białorusinów z członkami grupy przestępczej. „Ten incydent budzi poważne wątpliwości co do faktycznego poziomu bezpieczeństwa deklarowanego przez stronę polską” – ocenił resort, zalecając obywatelom Białorusi rozważenie tego ryzyka przy planowaniu podróży zagranicznych. „Nie można wykluczyć, że przestrzegający prawa obywatel może zostać pomylony z przestępcą i poddany nieproporcjonalnej sile” – napisał. 

Sprawdziliśmy, na ile informacje podawane przez białoruskie władze i media są prawdziwe. Opisywane przez nie wydarzenia miały swój ślad także w polskich mediach. O przebieg tych wydarzeń zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową oraz Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu. Okazuje się, że Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy prowadzi w tej sprawie dwa odrębne postępowania: jedno przeciwko m.in. postrzelonemu mężczyźnie, a drugie w sprawie użycia broni przez funkcjonariuszy. 

Co zgadza się w relacjach polskich i białoruskich śledczych, a co nie?

Rzeczywiście, nocą 12 maja 2026 r. na Miejscu Obsługi Podróżnych przy drodze S8 w rejonie Sycowa doszło do policyjnej interwencji, która zakończyła się użyciem broni. 

Wydarzenie to było głośne w dolnośląskich mediach, chociaż nie wspominały one, że dotyczyło obywatela Białorusi. „Policyjna akcja przy trasie S8 w okolicach Sycowa zakończyła się strzałami i pościgiem za uciekającymi samochodami" – informowało np. Radio Wrocław. Użycie broni przez policjantów potwierdził na antenie tego radia komisarz Marcin Świeży, oficer prasowy KMP w Wałbrzychu. 

Jak przekazał nam prokurator Damian Pownuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, interwencję przeprowadzili funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego KMP w Wałbrzychu, którzy poruszali się nieoznakowanym radiowozem. W trakcie tej interwencji oddano strzały w kierunku kierowcy. 

„Potwierdzam, postrzelony mężczyzna był obywatelem Białorusi” – dodał prokurator.

Manipulacja: Spokojnie wracał z Niemiec czy uciekał?

Według białoruskich mediów mężczyzna został postrzelony, gdy wracał do domu z Niemiec swoim nowo zakupionym BMW. W południowo-zachodniej Polsce jego samochód zablokowali „niezidentyfikowani mężczyźni w cywilnych ubraniach", którzy „bez wyjaśnienia postrzelili go z broni palnej". 

„Jechaliśmy, zatrzymaliśmy się na parkingu i w tym czasie oni nas zaatakowali bez sygnałów, bez mundurów, bez niczego. Po prostu nas zaatakowali. Dopiero gdy nas powalili, zobaczyliśmy, jak wyjmują te identyfikatory, zakładają opaski na rękawy i włączają te małe światła na samochodach” – mówił postrzelony w Polsce mężczyzna o imieniu Aleksander w rozmowie z telewizją Białoruś 1, dodając, że wtedy siedział już „w kałuży krwi”. 

Zupełnie inaczej wydarzenia te opisała polska policja 

Z relacji komisarza Marcina Świeżego dla Radia Wrocław wynikało, że na MOP-ie w okolicach Sycowa policjanci chcieli skontrolować trzy pojazdy, a wtedy dwa z nich zaczęły uciekać. Jeden z samochodów przejechał policjantowi po stopie i odjechał (udało się go zatrzymać już na terenie woj. wielkopolskiego). Drugi samochód – według Świeżego – „zaczął kierować się w stronę policjantów”. „Funkcjonariusze uznali to za próbę ataku, dlatego otworzyli ogień w kierunku kierowcy” – mówił komisarz. 

Jak ustaliła prokuratura, funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego KMP w Wałbrzychu prowadzili wtedy na S8 działania mające na celu zatrzymanie sprawców kradzieży dwóch samochodów, m.in. Citroena. Samochód odpowiadający opisowi poszukiwanego auta zauważyli na drodze S8 w kierunku Oleśnicy. Policjanci podejrzewali, że jest on asekurowany przez kierującego BMW. 

„Przy wjeździe na MOP funkcjonariusze Policji włączyli sygnały dźwiękowe oraz świetlne i postanowili wylegitymować wszystkich kierujących” – przedstawił ustalenia śledczych prokurator Pownuk. Z jego relacji wynikało, że: 

  • kierujący pierwszym BMW nie zareagował na polecenie opuszczenia auta, więc wyciągnięto go z pojazdu i założono kajdanki; 
  • w tym czasie kierujący Citroenem odjechał z miejsca zdarzenia, najeżdżając na stopę funkcjonariusza – udał się za nim jeden z patroli; 
  • następnie próbował odjechać kierujący drugim samochodem marki BMW, wykonując niebezpieczne manewry – gwałtownie cofając i skręcając oraz jadąc samochodem w kierunku funkcjonariuszy, na skutek czego użyto wobec niego broni palnej. 

Werdykt: Manipulacja. Dokładny przebieg zdarzeń na MOP-ie pod Sycowem będzie wyjaśniany przez prokuraturę, a w przyszłości być może też przez sąd. Już teraz wiadomo, że białoruskie media pomijały kluczowe informacje o zdarzeniu, opublikowane już 12 maja przez polskie media na podstawie relacji policyjnych – o ucieczce przed kontrolą, policjancie przejechanych po stopie i jeździe w kierunku funkcjonariuszy. 

Informację o tym, że „policja próbowała oskarżyć Białorusinów o próbę ucieczki”, znajdujemy dopiero w najnowszych materiałach z niedzieli i poniedziałku. „Nie uciekałem przed policją. Byłem pewien, że to bandyci, że to nieuczciwi ludzie” – powiedział Białoruś 1 Iwan, który miał przejechać stopę policjanta, twierdząc, że zarzut jest bezpodstawny. 

Czego nie wiemy: ile oddano strzałów?

Białoruskie i rosyjskie media obiegły zdjęcia samochodu marki BMW, który ma należeć do postrzelonego mężczyzny. Na zdjęciach widać liczne dziury w karoserii. 

„Wybite szyby, rozbite lusterka, karoseria jak sito, krew w kabinie, 30 dziur po kulach” – opisywał stan auta białoruski państwowy portal informacyjny News.by. Według Komitetu Śledczego samochód został uszkodzony 29 kulami.

(fot. News.by)
(fot. News.by)

Nie możemy potwierdzić ani zaprzeczyć danym podawanym przez białoruskie źródła bez informacji od polskich służb. Pytana o to policja nie odpowiedziała na nasze pytania. 

Czego nie wiemy: jaki był stan zdrowia mężczyzny?

Polskie i białoruskie służby przedstawiły odmienne relacje dotyczące obrażeń postrzelonego mężczyzny. Komisarz Świeży poinformował, że „mężczyzna z niegroźnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala". Sekcja Prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu potwierdziła, że poszkodowany opuścił szpital następnego dnia, a doznane obrażenia nie zagrażały jego życiu.

Natomiast Komitet Śledczy twierdzi, że „odniósł on ciężkie rany postrzałowe głowy i kończyn". Według białoruskich mediów po przekroczeniu granicy mężczyzna miał znaleźć się w stanie krytycznym. Otrzymał pomoc medyczną w Polsce, ale rzekomo nie była ona profesjonalna i doszło do powikłań. Po powrocie do Białorusi miał przejść pięć operacji. Stan jego zdrowia w ubiegłym tygodniu określano jako ciężki, choć w niedzielę mężczyzna wystąpił już w materiale białoruskiej telewizji. „Zagrożenie życia minęło" – oświadczyła pierwsza wiceminister zdrowia Elena Bogdan.

Nie możemy rozstrzygnąć, czy do powikłań doszło już po wypisaniu ze szpitala w Polsce.

Prawda: Prokuratura zajmuje się strzałami

Białoruskie MSZ ogłosiło, że polska prokuratura wszczęła postępowanie „w sprawie nadużycia władzy” przez funkcjonariuszy. Białoruska dyplomacja przyjęła to „z zadowoleniem”. To prawda – rzeczywiście wszczęto takie postępowanie, chociaż to tylko jedno z dwóch postępowań. Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy prowadzi dwa odrębne postępowania przygotowawcze dotyczące wydarzeń na S8. 

Zasadność i prawidłowość przeprowadzonej interwencji będzie badana w pierwszym. Prowadzone jest ono w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy dokonujących interwencji (art. 231 § 1 k.k.). Takie postępowanie jest standardem po użyciu broni przez policję. 

Drugie postępowanie przygotowawcze prowadzone jest przeciwko dwóm osobom podejrzanym o to, że nie zatrzymali prowadzonych przez siebie pojazdów i kontynuowali jazdę, mimo polecenia wydanego przez policjantów poruszających się nieoznakowanym radiowozem, przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Za niedostosowanie się do takiego polecenia kodeks karny przewiduje karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. 

Tym dwóm kierowcom przedstawiono również zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy z użyciem niebezpiecznego przedmiotu (samochodu) – „jadąc tymi samochodami w kierunku funkcjonariuszy zmusili ich do nagłego odskoczenia z drogi pojazdu w celu uniknięcia potrącenia”. Za napaść na funkcjonariusza publicznego kodeks karny przewiduje karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności. 

„Jedną z osób podejrzanych jest mężczyzna, który został postrzelony w trakcie interwencji” – informuje prokurator Pownuk. „Drugi z mężczyzn, oprócz wskazanego powyżej zachowania, dopuścił się tego, że przejechał kołem pojazdu po stopie funkcjonariusza Policji” - przekazał. Jak dodał, wydarzenie to wraz z faktem kontynuowania jazdy pomimo wezwań, „legło u podstaw podjęcia przez funkcjonariuszy Policji decyzji o użyciu broni służbowej”. 

Aktualizacja 29 maja 2026 r: Po publikacji artykułu odpowiedzi na niektóre nasze pytania udzieliła Sekcja Prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Tekst w sekcji dotyczącej stanu zdrowia postrzelonego mężczyzny został uzupełniony o informacje przekazane przez policję.

Źródła

  1. BelTA, Mieszkaniec obwodu grodzieńskiego został postrzelony w Polsce i pilnie trafił do szpitala, 18 maja 2026 r.
  2. BelTA, Komitet Śledczy prowadzi śledztwo w sprawie ataku polskich sił bezpieczeństwa na obywatela Białorusi, 20 maja 2026 r.
  3. BelTA, Polscy funkcjonariusze organów ścigania omal nie zabili Białorusina, myląc go z przestępcą. MSZ wydało oświadczenie, 20 maja 2026 r.
  4. News.by, Jawna „gościnność”: W Polsce cywilne siły bezpieczeństwa ostrzelały samochód Białorusina, 20 maja 2026 r.
  5. Sputnik Białoruś, Komitet Śledczy prowadzi śledztwo w sprawie ataku polskiej policji na Białorusina, 20 maja 2026 r.
  6. BelTA, Białorusin ranny kulami polskich służb bezpieczeństwa: siedziałem w kałuży krwi i było mi to obojętne, 25 maja 2026 r.
  7. Radio Wrocław, Kryminalni zatrzymali trzy auta przy S8. Padły strzały, jeden z kierowców trafił do szpitala, 12 maja 2026 r.

Nasi autorzy