Powrót takiej narracji jest związany z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z 25 listopada 2025 r. Zgodnie z postanowieniem Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym państwie UE. Niespełna pół roku później Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że orzeczenie TSUE nie stoi w sprzeczności z art. 18 polskiej Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”). W uzasadnieniu podkreślono, że wyrok nie jest tożsamy ze zrównaniem praw par jednopłciowych z małżeństwami.
Prace mają nadzorować minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz Marcin Kierwiński, szef MSWiA. W projekcie ma się znaleźć zapis o „pierwszym i drugim małżonku”, a nie o kobiecie i mężczyźnie.
Adopcyjna histeria
W wystąpieniu szef rządu jednoznacznie zaznaczył, że „zarówno decyzja o wydaniu rozporządzenia, jak i przyszłe prace ustawowe i logika dotychczasowych praw, które obowiązują w Polsce” nie jest drogą do umożliwienia adopcji. Chciał w ten sposób przeciąć spekulacje w tym zakresie, ale prawicowe środowiska i tak rozpoczęły krucjatę przeciwko legalizacji adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Najdalej poszła Konfederacja, która przygotowała projekt ustawy zakazującej tego typu działań. „Mało kto wie, że obecnie w polskim prawie nie ma takiego zakazu. Do tej pory nie był potrzebny, bo sprawa była oczywista. Teraz już oczywista nie jest. Rząd Donalda Tuska wbrew Konstytucji rejestruje zagraniczne małżeństwa homoseksualne, a TSUE wymusza realizowanie lewicowej agendy ideologicznej” – napisał na portalu X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. „Potrzebujemy jasnych przepisów chroniących dzieci. Uregulujmy jednoznacznie tę kwestię raz na zawsze: żadnych adopcji przez formalne i nieformalne związki homoseksualne” – dodał.
Składamy w Sejmie projekt ustawy o zakazie adopcji homoseksualnych.
Mało kto wie, że obecnie w polskim prawie nie ma takiego zakazu. Do tej pory nie był potrzebny, bo sprawa była oczywista. Teraz już oczywista nie jest. Rząd Donalda Tuska wbrew Konstytucji rejestruje zagraniczne… pic.twitter.com/LjQcaUYFMM
Wraca szkodliwa narracja o homoseksualizmie jako chorobie
Wyroki TSUE oraz NSA stały się paliwem dla homofobów, którzy kolejny raz postanowili „odgrzać kotleta” o „homoseksualizmie jako chorobie”.
„Homoseksualizm to choroba i zboczenie. Została wykreślona z listy chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne większością głosów pod wpływem presji aktywistów homoseksualnych. Głosowanie nie ma nic wspólnego z nauką, a jedynie polityczną (naukową) poprawnością i degeneracją naszej cywilizacji. Powinna istnieć możliwość swobodnego leczenia homoseksualizmu. Nie ma dowodów naukowych, że ta choroba jest uwarunkowana genetycznie – to tylko propaganda środowisk gejowskich. A nawet, gdyby było to genetycznie, to przecież nikt nie zaprzecza, że istnieją choroby genetyczne. Dlaczego więc jedne można leczyć, a drugie nie?” – napisano na profilu Ordo Medicus. Post został już usunięty.
Ordo Medicus – jak czytamy na oficjalnej stronie – „jest oddolną, społeczną inicjatywą lekarzy i naukowców na rzecz zdrowia, wolności, prawdy i niezależnej nauki. (…) powstała w reakcji na antynaukowe, antyspołeczne, antyekonomiczne i często bezprawne zarządzanie tzw. kryzysem koronawirusowym przez polski rząd i jego doradców medycznych”. W dalszej części czytamy m.in., że nadmierna liczba zgonów w trakcie pandemii COVID-19 to efekt rządowych obostrzeń i niewydolności służby zdrowia.
Ożywiła się także Kaja Godek, która przypomniała artykuł Fundacji Życie i Rodzina opublikowany w 2016 roku pt. „Wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób – jak do tego doszło?”. Padają w nim takie określenia jak dewiacja, a orientacja seksualna porównywana jest do zaburzeń seksualnych, takich jak zoofilia, pedofilia czy sadyzm.
To nie ma nic wspólnego z nauką
W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy chorób i zaburzeń. Uznano, że to normalny wariant ludzkiej seksualności. Blisko dwie dekady później (17 maja 1990) na kanwie dokonań psychiatrii to samo uczyniła Światowa Organizacja Zdrowia.
„Zarówno zachowania heteroseksualne, jak i homoseksualne są normalnymi aspektami ludzkiej seksualności. Oba zostały udokumentowane w wielu różnych kulturach i epokach historycznych. Pomimo utrzymujących się stereotypów przedstawiających lesbijki, gejów i osoby biseksualne jako osoby z zaburzeniami, kilkadziesiąt lat badań i doświadczeń klinicznych doprowadziło wszystkie główne organizacje medyczne i zajmujące się zdrowiem psychicznym w tym kraju do wniosku, że orientacje te reprezentują normalne formy ludzkiego życia. Relacje lesbijskie, gejowskie i biseksualne są normalnymi formami więzi międzyludzkich. Dlatego te główne organizacje dawno temu porzuciły klasyfikację homoseksualizmu jako zaburzenia psychicznego” – napisano po latach, w artykule z 2008 roku, na stronie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Teorie o homoseksualizmie jako jednostce chorobowej obala też na Facebooku prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, pracownik w Katedrze Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie. Ekspertka wprost odnosi się do usuniętego wpisu Ordo Medicus.
„Ten wpis nie broni żadnych »wartości« ani »prawdy naukowej« – broni wyłącznie uprzedzeń autorów. Uderza w godność realnych ludzi, zachęca do szkodliwych praktyk i podważa zaufanie do medyków jako grupy zawodowej. To nie jest inny pogląd. To jest atak na pacjentów i na elementarną przyzwoitość” – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
17 maja, w rocznicę wykreślenia homoseksualizmu z rejestru chorób i zaburzeń, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii.