prawda

Wizyta papieża w cieniu protestów ofiar kościelnej pedofilii

Ponad 20 lat zmowy milczenia, uciszanie rodziców i bezkarność sprawców. Ofiary nazywają to wprost: „aktem przemocy instytucjonalnej”. Dlaczego domagały się odwołania wizyty głowy Kościoła? Czy watykański splendor jest dla papieża ważniejszy niż krzyk skrzywdzonych dzieci? Sprawdzamy.

Wizyta papieża w cieniu protestów ofiar kościelnej pedofilii
(fot. PAP/EPA, Sprawdzam to)

„Akt przemocy instytucjonalnej”. Tak Miguel Hurtado, reprezentant ofiar nadużyć seksualnych, nazwał wizytę papieża w hiszpańskim Montserrat.

Miguel miał zaledwie 15 lat, gdy po raz pierwszy padł ofiarą brutalnego molestowania seksualnego. Jego oprawcą był przywódca skautów – o 50 lat starszy, niezwykle wpływowy w kościele hiszpańskim mnich Andreu Soler. Zakonnik był też wyjątkowo przebiegłym drapieżcą seksualnym, wykorzystywał momenty psychicznej słabości i podatności, a pod pretekstem rozmów o szkole i rodzinie, a później rzekomych zdrowotnych masaży, regularnie molestował seksualnie dzieci w klasztornych pokojach. Wmawiał im, że te kontakty to „błogosławieństwo od Boga”, a ich relacje są „święte”. Najmłodsza ofiara miał 12 lat.

Ofiary potworów z Montserrat

Gdy Miguel odważył się zgłosić sprawę innym zakonnym, klasztor zareagował w sposób typowy i systemowy: 

Po ponad 20 latach Miguel przerwał milczenie i postanowił publicznie opisać fakty i zmagania się z traumą. Swoją historię opisał w mediach, w dzienniku „El País”. Jego publiczne wyznanie wywołało lawinę – zgłosiły się kolejne ofiary tego samego mnicha. Pod wpływem presji opactwo Montserrat powołało niezależną komisję i w 2019 r. oficjalnie przyznało, że Andreu Soler oraz inni zakonnicy przez dekady molestowali nieletnich, a opactwo o tym wiedziało. Zarówno sądy cywilne, jak i karne odrzuciły sprawę, ponieważ w świetle hiszpańskiego prawa czyny te uległy całkowitemu przedawnieniu.

Oskarżony przez Miguela Andreu Soler zmarł w 2008 r. Nigdy nie stanął przed sądem. Do samego końca nie wyraził żadnego żalu ani skruchy za krzywdy wyrządzone dzieciom.

Oficjalny państwowy raport Rzecznika Praw Obywatelskich Hiszpanii oraz wewnętrzne audyty potwierdziły, że w samym tylko sanktuarium Montserrat zidentyfikowano co najmniej 15 ofiar różnych duchownych. Świadkowie i ofiary przesłuchiwane przez śledczych zgodnie zeznawali, że w klasztorze przez dekady panowała „zmowa milczenia”, a plotki i sygnały o tym, co niektórzy mnisi robią dzieciom, były ignorowane przez kolejnych opatów. W późniejszych latach ujawniono kolejne przerażające przypadki nadużyć seksualnych. 

Przeczytajcie też: Wideo z Lublina. Tak kłamie i manipuluje Konfederacja i jej poseł

Raport z 2019 r. też nie zakończył sprawy: w lipcu 2021 r. klasztorem wstrząsnął nowy skandal. Okazało się, że wicerektor sanktuarium i koordynator ds. młodzieży wykorzystywał seksualne nastolatka w 2019 r. Dokładnie w okresie, w którym powołano komisje ds. nadużyć. 

Bez zadośćuczynienia

Ofiary Solera przez przedawnienie spraw nie mogą dziś liczyć na proces sądowy, a Watykan udaje, że sprawy nie ma, lub że już jest zamknięta. I to budzi największy sprzeciw protestujących.

Przeciwko czemu protestują: 

Ofiar było więcej

Dla ofiar i wielu mieszkańców Hiszpanii wizyta papieża w Montserrat jest symbolem tego, że dla Watykanu ważniejsza od wieloletniego cierpienia ofiar jest ochrona prestiżu historycznych zakonów.  

Dla Watykanu celem wizyty jest „oddanie hołdu historycznej wierze tego regionu oraz kultowi Matki Bożej z Montserrat, której figura od wieków towarzyszy także papieżom podczas uroczystości w Rzymie. Wizyta ma wzmocnić lokalny Kościół w obliczu postępującej w Hiszpanii laicyzacji”.

„Prośmy Maryję, Królową Pokoju, aby uczyła nas wyrzekać się raniących słów, pochopnego osądu, obmowy i oszczerstw. I abyśmy nauczyli się strzec i pielęgnować miłość w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscu pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych oraz we wspólnotach chrześcijańskich, tak aby nienawiść ustąpiła miejsca nadziei i pokojowi” – powiedział papież w sanktuarium w Montserrat.

W oficjalnych raportach zidentyfikowano co najmniej 15 bezpośrednich ofiar nadużyć seksualnych w opactwie Montserrat. Najmłodszy miał 12 lat. Do dziś żadna z ofiar nie otrzymała pełnego zadośćuczynienia finansowego ani sprawiedliwości sądowej.

Ponadto, jak podkreślają ofiary, liczba ta dotyczy wyłącznie osób, które formalnie zgłosiły się do komisji i których przypadki zostały oficjalnie potwierdzone przez Kościół oraz państwowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Aktywiści podkreślają jednak, że realna liczba skrzywdzonych dzieci na przestrzeni kilkudziesięciu lat jest znacznie wyższa, ponieważ wiele ofiar już zmarło. Lub żyją, ale boją się mówić. 

Przeczytajcie też: Cynizm Kaczyńskiego ws. zatrzymania Leszka K. „Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina”

Źródła

  1. Infobae Espana

  2. El Pais

  3. Vatican News

  4. OSV News

  5. Reuters

  6. Público

Nasi autorzy