Włochom możemy pozazdrościć naprawdę wielu rzeczy: słońca, pizzy, kawy lub tego, że potrafią zrobić ogólnokrajowe święto tylko z powodu tego, że dojrzały im pomidory (Giornata Nazionale del Pomodoro). Jest jednak włoska tradycja, której możemy pozazdrościć im szczególnie, zwłaszcza w roku wyborczym.
W Trydencie od XIV do XVII wieku stosowano specyficzną i dotkliwą karę zwaną „la tonca”. Polegała ona na zamknięciu skazanego w żelaznej lub drewnianej klatce i wielokrotnym zanurzeniu go w lodowatych wodach przepływającej przez miasto Adygi. Tradycja ta przetrwała do dziś, choć zmieniła swój charakter: z okrutnej kary w satyryczne widowisko. Nie zmieniło się jednak jedno – kara za najgłupszą decyzję polityczną roku.
Co roku w Trydencie, podczas czerwcowego festiwalu ku czci patrona miasta – Feste Vigiliane – mieszkańcy organizują współczesną wersję „la tonki”. Jest Sąd (Tribunale di Penitenza), odbywa się także proces, podczas którego „sędzia”, „prokurator” i „obrońca” publicznie wyliczają najgłupsze decyzje lub skandale, w które zamieszani są politycy albo osoby publiczne w danym roku, np. gubernator regionu czy burmistrz miasta, a następnie wsadzają „skazanego” do specjalnej klatki. Ta zaś zostaje opuszczona z mostu San Lorenzo i trzykrotnie zanurzona w zimnej rzece Adyga ku uciesze zgromadzonego tłumu. W sieci pojawiają się czasem nagrania z tego rytuału.
Według włoskiej prasy zdarzają się publiczne protesty ze strony symbolicznie skazanych polityków, którzy czują się ukarani niesłusznie. Organizatorzy podkreślają rokrocznie, że celem jest rozładowanie napięcia społecznego, a nie rzeczywista kara.
Za co się skazuje?
Z doniesień lokalnej prasy wynika, że dotychczas skazywano m.in. za chaos z hulajnogami miejskimi czy źle umiejscowione ścieżki rowerowe (ukarano samego burmistrza Trydentu, Franco Ianeselliego). Powodem były też opóźnienia w budowie szpitala, inercja w walce z prostytucją, wieloletnia opieszałość w renowacji ośrodka dla turystów, absurdalne decyzje i chaos urzędniczy w pandemii.
Skazano też samych mieszkańców. Za co? Za ignorowanie wyborów. W 2025 r. sąd podjął nietypową decyzję i na „la tonkę” skazał gubernatora regionu wspólnie z mieszkańcami Trydentu za rekordowo niską frekwencję wyborczą. Uznano, że polityk zaniedbał dialog z obywatelami, ale też sami obywatele dopuścili się „grzechu apatii i lenistwa”. W efekcie karę ponieśli wspólnie z politykiem. Warto wziąć to pod rozwagę.
Przeczytajcie też Rosja. Tak służby produkują sobie „zdrajców narodu”