Do ataku w okolicy przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin doszło w niedzielę 13 września wcześnie rano. Jak poinformowali przedstawiciele Straży Granicznej i polskiego wojska, rosyjski dron uderzył w stację benzynową po stronie ukraińskiej, a kolejny w lokomotywę na bocznicy kilka kilometrów od przejścia.
W internecie i mediach szybko pojawiły się sprzeczne informacje o tych wydarzeniach. Atak na stację benzynową opisywano jako uderzenie w ciężarówki załadowane bronią. Zniszczona lokomotywa raz miała należeć do pociągu towarowego, a raz do pasażerskiego na trasie Kijów–Warszawa. Pojawiły się sugestie, że prawdziwym celem mógł być pociąg, którym z Kijowa wracali dyplomaci, albo szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.
Co z tego jest prawdą?
Według przedstawicieli Wojska Polskiego rosyjski atak na Ukrainę rozpoczął się w sobotę po południu i trwał do niedzieli.
Z ocen wstępnych wynika, że użyto ponad 700 środków napadu powietrznego typu drony oraz ponad 40 pocisków balistycznych. Główne atakowane regiony to odeski i zachodnia Ukraina – relacjonował szef sztabu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. bryg. Jarosław Chojnacki na niedzielnej odprawie z premierem.
Generał wskazał, że polskie systemy odnotowały atak kilkunastu dronów odrzutowych typu Gerań-5 na zachodnią Ukrainę, w pobliżu polskiej granicy. Drony uderzyły w pobliże stacji benzynowej oraz w skład pociągu. Do obu zdarzeń doszło w rejonie przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin, ważnego drogowego i kolejowego punktu na granicy z Ukrainą.
Atak na stację i ewakuacja przejścia
Pierwsze informacje mówiły o ataku na ciężarówkę ok. 800 m od przejścia granicznego. Polskie MSWiA przekazało później, że dron uderzył w stację benzynową, w wyniku czego zapaliły się dwie ciężarówki.
Do ataku doszło o godz. 4.10. Wybuch był na tyle silny, że – jak przekazał komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan – zadrżały szyby w placówce po polskiej stronie. SG ewakuowała personel oraz ponad 280 osób oczekujących na przekroczenie granicy.
Czy dron zniszczył ciężarówki z bronią?
Po ataku w polskich mediach społecznościowych pojawiły się wpisy tłumaczące uderzenia pomocą wojskową udzielaną Ukrainie. „Co się dziwić, skoro Polska dumnie się chwali, że buduje dla Ukrainy drony” – napisało w serwisie X konto Ministerstwo Prawdy (wpis uzyskał 35 tys. wyświetleń i tysiąc polubień), dodając: „Jesteśmy po złej stronie konfliktu”.
„Zaatakowano ciężarówki z bronią do Ukrainy!” – ogłosił na Facebooku Piotr Panasiuk, związany z Polskim Ruchem Antywojennym, który sprzeciwia się pomocy wojskowej dla Ukrainy. Jego zdaniem Rosja tym atakiem „przemówiła do Polaków i Ukraińców”, a „dalsze wysyłanie przez Polskę broni dla junty może dla Polaków skończyć się tragicznie”. Wpis udostępnił rosyjski ekosystem stron internetowych Pravda, rozpowszechniający w różnych językach treści zbieżne z polityką Kremla.
„Anulowali dostawę z Lublina” – twierdził z kolei rosyjski portal militarno-polityczny Topwar. Napisał, że dron zaatakował magazyn paliwa stacji benzynowej na trasie w kierunku Lublina – „jednego ze wschodnich węzłów logistycznych NATO wspierających reżim w Kijowie”.
Co było w zniszczonych ciężarówkach? Na amatorskich nagraniach z nocy widać płonące pojazdy, ale nie ich ładunek. Na nakręconym już za dnia materiale ukraińskiego nadawcy Suspilne widzimy dwa zniszczone samochody – cysternę i ciężarówkę – oraz uszkodzoną ciężarówkę ze spaloną naczepą. Na żadnym z nagrań nie widać broni ani innych śladów wskazujących, że przewożono w nich uzbrojenie. Suspilne podało, że samochody przewoziły ropę i wyroby alkoholowe.
Werdykt: manipulacja. Państwa Zachodu faktycznie dostarczają Ukrainie broń, a Lublin jest ważnym węzłem tranzytowym. Nic jednak nie wskazuje na to, że zniszczone ciężarówki transportowały broń ani że celem ataku było zatrzymanie konkretnej dostawy uzbrojenia.
Atak na pociąg, tylko jaki?
Do drugiego uderzenia doszło o godz. 8.27 w rejonie stacji kolejowej Jagodzin. Jak poinformował komendant Straży Granicznej, dron uderzył w bocznicę kolejową.
Z informacji uzyskanych od strony ukraińskiej wynika, że dron uderzył w lokomotywę pociągu towarowego. Skład tego pociągu składał się z pustych cystern – powiedział gen. Bagan. Zastrzegł jednak, że SG nie jest w stanie w 100 proc. potwierdzić tej informacji.
Różne ukraińskie i polskie media podały tymczasem, że rosyjski dron uderzył „w pociąg relacji Kijów–Warszawa” albo „w lokomotywę pociągu Kijów–Warszawa”.
Ukrzaliznycia, czyli ukraińska kolej państwowa, napisała na Telegramie, że wróg „zaatakował lokomotywę pociągu pasażerskiego”, ale zawczasu ostrzeżono drużynę pociągu i nikt nie ucierpiał. Nie wskazała jednak relacji pociągu.
O tym, że chodziło o pociąg Kijów–Warszawa, poinformował serwis Suspilne, powołując się na zastępcę dyrektora Ukrzaliznyci ds. przewozów pasażerskich Ołeksandra Szewczenkę.
Nie mogę powiedzieć, że są nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy takich zdarzeń – powiedział premier Donald Tusk o pojawiających się w mediach informacjach o zaatakowaniu lokomotywy pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa.
Pociąg Kijów–Warszawa rzeczywiście znajdował się w tym czasie w rejonie ataku. Podróżowała nim m.in. ukraińska piosenkarka Olja Polakowa, która napisała w serwisie Threads, że jej pociąg był trzykrotnie ewakuowany, a po jednej z ewakuacji uderzył w niego dron. Na Instagramie dodała, że jedynie słyszała eksplozję, bo była już daleko.
Zdjęcie zniszczonej lokomotywy przekazała mediom Ukrzaliznycia. Materiały wideo pokazują też moment wybuchu widziany z oddali – nie widać, w co uderzył dron – a także uszkodzoną lokomotywę na bocznicy kolejowej. Nagrania te nie pozwalają jednak ustalić, do jakiego składu należała lokomotywa.
Dokładną lokalizację miejsca ataku udało nam się ustalić na podstawie nagrania, które opublikowało rosyjskie Ministerstwo Obrony. Przedstawia ono bocznicę kolejową obserwowaną z drona. Celownik znajduje się na pojeździe szynowym przypominającym lokomotywę, który stoi przy długim ciągu pojazdów wyglądających jak cysterny. Rosjanie twierdzą, że dronem Geran-4 uderzyli w pociąg służący do przewożenia ładunków wojskowych. Nagranie nie pokazuje jednak ani momentu uderzenia, ani nie wynika z niego, co skład przewoził.
ANALIZA OPFOR - Uderzenie w Jagodnym oczami Rosjan i w ich przekazie
— ppłk rez. Maciej Korowaj (@Maciej_Korowaj) September 16, 2026
Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało nagranie z ostrzału stacji kolejowej Jagodyn w rejonie miejscowości Rymacze na Wołyniu, około 2 km od granicy z Polską.
Trafiono lokomotywę manewrową w węźle, przez… pic.twitter.com/fH9mDsJdPn
Na to, że na nagraniu widać miejsce ataku, wskazują szczegóły. Na filmie z drona widoczna jest wieża ciśnień – podobną można rozpoznać na późniejszym nagraniu zniszczonej lokomotywy, nakręconym przez pasażera przejeżdżającego innym pociągiem. Na podstawie zdjęć satelitarnych zlokalizowaliśmy tę wieżę przy bocznicy stacji kolejowej Jagodzin w miejscowości Rymacze, 5,6 km od granicy z Polską.
O rozbieżne informacje na temat zaatakowanego pociągu zapytaliśmy PKP Intercity oraz ukraińskie koleje. PKP Intercity odesłało nas do kolei ukraińskich, na których odpowiedź czekamy.
Werdykt: brak dowodów. Ukraińska kolej mówi o pociągu pasażerskim, a polska Straż Graniczna – powołując się również na stronę ukraińską – o składzie towarowym. Opublikowane przez rosyjskie Ministerstwo Obrony nagranie naprowadzania pokazuje w miejscu ataku pojazd przypominający lokomotywę, stojący przy składzie cystern. Na podstawie dostępnych materiałów nie da się jednak jednoznacznie ustalić, do jakiego pociągu należała zniszczona później lokomotywa.
Teorie o ataku na kolej
„Kolejna prowokacja, najprawdopodobniej ukraińska, mająca wprowadzić Polskę do wojny” – napisał na X Piotr Barełkowski, prezes TV Media Narodowe, publikując nagranie z ataku na kolej. „Nie dajcie się nabrać ukraińskiej i rządowej propagandzie!!!” – dodał w kolejnym wpisie, który zebrał 2 tys. polubień i 66 tys. wyświetleń.
To jedna z teorii na temat niedzielnego ataku na ukraińską kolej. Barełkowski nie przedstawił dowodów na to, że za uderzeniem stali Ukraińcy. Jego sugestii przeczy stanowisko władz rosyjskich. Rosyjski resort obrony podał w komunikacie, że atak był „kontynuacją uderzeń w obiekty infrastruktury kolejowej w zachodnich obwodach Ukrainy, wykorzystywanej do transportu ładunków o przeznaczeniu wojskowym z państw europejskich”. Potwierdził więc, że tej nocy atakowano infrastrukturę kolejową.
Kolejna teoria wiąże atak z obecnością w tym rejonie innych pociągów. Niedługo przed zdarzeniem z Jagodzina odjechał pociąg dyplomatyczny z delegacją wracającą z konferencji Yalta European Strategy (YES) w Kijowie. Byli w nim m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i były premier Szwecji Carl Bildt. Innym pociągiem, który znajdował się na stacji w czasie ataku, jechał zaś były szef CIA i emerytowany generał David Petraeus.
Poinformowała o tym Ukrzaliznycia, oceniając, że jest „całkiem prawdopodobne”, iż celem rosyjskiego drona mógł być pociąg dyplomatyczny, który opuścił stację wcześniej, niż przewidywał jego rozkład. Nie ma jednak dowodów potwierdzających rosyjskie intencje.
Rzekomym celem miał być także szef polskiego MSZ
„Rosyjskie portale piszą, iż celem ataku na pociąg był Radosław Sikorski” – napisał na X profil Poland News War in Ukraine (318 tys. wyświetleń posta). Premier Donald Tusk na odprawie ze służbami w niedzielę po południu mówił, że Sikorski właśnie wraca z Ukrainy. Jak przekazał „Faktowi” rzecznik MSZ Maciej Wewiór, minister wyjechał z Kijowa już po ataku.
Werdykt: fałsz. Radosława Sikorskiego nie było w pociągu, który według Ukrzaliznyci mógł być celem rosyjskiego drona. Nie ma więc podstaw do twierdzenia, że minister był celem ataku. Osobną, niepotwierdzoną hipotezą pozostają sugestie, że celem Rosjan był pociąg dyplomatyczny. Nie ma dowodów na takie rosyjskie intencje.
Aktualizacja z 17 września 2026 r. Uzupełniliśmy tekst o informacje na temat nagrania z drona opublikowanego przez rosyjskie Ministerstwo Obrony i zdjęć satelitarnych.