prawda

Putin mści się na dezerterach. Rosjanie, którzy uciekli za granicę, są porywani

Uciekli z Rosji przed wojną i represjami, ale Kreml ściga ich także za granicą. Dezerterzy, aktywiści i przeciwnicy Putina są zatrzymywani, deportowani, a nawet porywani i wywożeni do Rosji. 

Putin mści się na dezerterach. Rosjanie, którzy uciekli za granicę, są porywani
fot. Unsplash, Sprawdzam To

Jak oszacował rosyjski niezależny portal informacyjny „The Bell”, od początku pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. z Rosji wyjechało i nie wróciło niemal 700 tys. osób. Była to największa i najszybciej przebiegająca fala emigracji w historii współczesnej Rosji. W ciągu ośmiu miesięcy kraj opuściło kilkaset tysięcy osób. Główne kierunki to Armenia, Izrael, Kazachstan, Gruzja, Stany Zjednoczone, Niemcy i Serbia.

Kreml zareagował niemal natychmiast, próbując zmusić emigrantów do powrotu i zastraszyć tych, którzy pozostali za granicą. Putin nazwał ich „zdrajcami”, a ich wyjazd — „samooczyszczeniem się Rosji z ludzi nielojalnych”. Rosyjskie władze przyjęły przepisy pozwalające ścigać emigrantów za działania uznane za sprzeczne z interesami państwa oraz konfiskować majątek osób krytykujących inwazję na Ukrainę. Część uciekinierów została na wniosek Rosji deportowana lub poddana ekstradycji. Niezależny portal Meduza opisał również przypadki porwań i przymusowego wywożenia Rosjan do kraju.

Przypadki opisane przez Meduzę

Przypadek armeński. We wrześniu 2022 r. Dmitrij Setrakow został skierowany do służby wojskowej. W kwietniu 2023 r. uciekł ze swojej jednostki wojskowej, ukrywał się przez sześć miesięcy, a następnie uciekł do Armenii. W grudniu, przy współudziale funkcjonariuszy rosyjskiej żandarmerii, Setrakow został zatrzymany, następnie przewieziony do rosyjskiej bazy wojskowej i deportowany do Rosji. Tam zniknął. W źródłach publicznych nie ma informacji na temat jego dalszych losów.

Przypadek gruziński. W październiku 2023 r. w Tbilisi zaginął aktywista Rafail Szepelew, który wcześniej uciekł do Gruzji przed wojną. Rosyjskie organy ścigania, według portalu Perviy Otdel, podstępem zwabiły Szepelewa do Osetii Południowej. Tam został zatrzymany i wysłany do Władykaukazu. Sąd skazał go na 15 dni aresztu a następnie uznano go za niepoczytalnego i skierowano na przymusowe leczenie. Rosyjski aparat sprawiedliwości zastosował tzw. psychiatrię represyjną. Aktywista został bezterminowo umieszczony w placówce medycznej.

Przypadek kazachski. Kamil Kasimow został zmuszony do wzięcia udziału w wojnie. W maju 2023 r. nie wrócił z urlopu, uciekł do Kazachstanu, gdzie otrzymał zezwolenie na pobyt i znalazł sobie pracę. Rosyjscy śledczy zatrzymali go w Astanie, zawieźli cywilnym samochodem do rosyjskiej jednostki wojskowej w Prioziersku, a następnie odesłali do Rosji, gdzie otrzymał sześć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.  

Dziennikarze Meduzy opisują też podobne przypadki porwań w Kirgistanie, Uzbekistanie czy innych republikach.

Dlaczego Putin to robi

Takie „porwania” mają konkretny cel. Po pierwsze chodzi o to, by ukarać tych, którzy uciekli i krytykują działania Putina. Po drugie ma to na celu wywołać strach w społeczeństwie. Kreml pokazuje, że wyjazd za granicę nie gwarantuje bezpieczeństwa i spokoju. Wreszcie po trzecie – takie działania zmierzają do uciszenie krytyki wojny – aktywiści, dziennikarze, opozycjoniści za granicą nadal mówią o zbrodniach, mobilizacji, korupcji, co dla Kremla stanowi konkretne zagrożenie dla narracji wojennej.

Fizyczne uprowadzenia zza granicy Rosji dotyczą przede wszystkim dziennikarzy, opozycjonistów i byłych funkcjonariuszy. Oficjalny rejestr nie istnieje. „Novaya Gazeta Europe” podała natomiast w kwietniu tego roku, że istnieje ponad 120 udokumentowanych przypadków porwań, zatrzymań, zmuszenia kraju do deportacji lub odmowy azylu, a także dobrowolnego „oddania” obywatela rosyjskim służbom.

Represje sięgają poza Rosję  

Nie tylko Kreml dopuszcza się takich czynów. W 2020 r. aktywista Anatolij Kotow zrezygnował z pracy w Białoruskim Departamencie Zarządzania Majątkiem Prezydenta, potępiając przemoc wobec protestujących przeciwko dyktatorowi Aleksandrowi Łukaszence. Następnie przeniósł się do Polski, gdzie kontynuował działalność opozycyjną. Na Białorusi został zaocznie skazany na 12 lat więzienia za „zdradę” oraz „ekstremizm”. W sierpniu 2025 r. udał się do Turcji. Tam zniknął bez śladu. Ani Turcja ani Polska nie prowadziły i nie prowadzą śledztwa w jego sprawie. Dziennikarze z Białoruskiego Centrum Śledczego (OCCRP) i „Deutsche Welle” odkryli, że w zaginięcie Kotowa zamieszana jest rosyjska FSB.

Przeczytajcie też: Tak politycy osłabiają w sieci odporność społeczną Polaków

Źródła

  1. The Bell

  2. Meduza

  3. Nowaja Gazieta Europa

  4. OCCRP

  5. Deutsche Welle

Nasi autorzy