prawda

Tak politycy osłabiają w sieci odporność społeczną Polaków

Politycy wykorzystują internet jako narzędzie polaryzacji społeczeństwa. Tymczasem powinni tworzyć konstruktywne projekty ustaw, przedstawiać je na swoich profilach społecznościowych, a następnie o nich dyskutować. Weryfikujemy, czy aktywność polityków w sieci działa destrukcyjnie na odporność społeczną Polaków.
 
 

Tak politycy osłabiają w sieci odporność społeczną Polaków
fot: Getty Images, Sprawdzam to

Twierdzą, że działają w interesie Polski. A tymczasem uderzają w najważniejszy fundament – zaufanie (horyzontalne, między obywatelami oraz wertykalne, do instytucji państwa). Tymczasem przekształcanie platform społecznościowych w źródła hejtu i nienawiści drastycznie obniża zdolność państwa i narodu do reagowania na realne kryzysy. Zwrócił na to uwagę Instytut Spraw Publicznych.

Dlaczego odporność społeczna jest tak ważna?

  • Pomaga ludziom szybciej reagować w kryzysach, takich jak powódź, awaria czy pandemia. 
  • Wzmacnia bezpieczeństwo kraju, bo utrudnia sianie chaosu i dezinformacji. 
  • Buduje zaufanie i współpracę między ludźmi. 
  • Sprawia, że społeczeństwo lepiej rozpoznaje manipulację i fałszywe informacje.
  • Wzmacnia lokalne wspólnoty i gotowość do wzajemnej pomocy.

Odporność społeczna nie opiera się wyłącznie na posiadaniu odpowiedniej infrastruktury technologii czy dobrze skonstruowanych procedurach. Najważniejsze są kompetencje obywateli, zaufanie, edukacja oraz umiejętność krytycznej oceny informacji. Wymaga to współpracy mieszkańców, samorządów, organizacji społecznych, ekspertów oraz mediów.

Podczas wojny toczącej się tuż obok naszych granic niska odporność społeczna Polski leży w interesie Kremla. Pozwala Rosji jeszcze bardziej osłabiać nasze państwo bez otwartej wojny. Chodzi przede wszystkim o dzielenie ludzi, podważanie zaufania do instytucji i zmniejszanie zdolności społeczeństwa do wspólnego działania. 

Kremlowi zależy na skłóceniu Polaków, bo takie społeczeństwo trudniej mobilizuje się w obronie swojego państwa i jego interesów. Ponadto osłabianie odporności społecznej ułatwia dezinformację, pomaga Rosji zmniejszać poparcie dla Ukrainy i wzmacniać zmęczenie wojną, frustrację oraz antyukraińskie emocje. 

Słabsza odporność społeczna zwiększa skuteczność sabotażu i presji psychologicznej, bo ludzie częściej reagują strachem i chaosem. W dłuższej perspektywie Rosji chodzi o osłabienie Polski jako państwa frontowego NATO, żeby trudniej było jej wspierać sojuszników i odpierać presję ze Wschodu.

W sprawdzamto.pl postanowiliśmy zweryfikować, czy politycy z pomocą swoich mediów społecznościowych działają destrukcyjnie na odporność społeczną Polaków. 

Platforma Obywatelska

Donald Tusk –  premier, szef PO
Ostatnie wpisy, to przede wszystkim przedstawienie nowych kontraktów zbrojeniowych, promocja Polskiej Grupy Zbrojeniowej, farmy energetycznej w Kleczewie. „«OZE sroze» w praktyce!” ostatnie zdanie to niepotrzebny przytyk do kompromitującej wypowiedzi Przemysława Czarnka. Poza tym w publikacjach premiera Tuska znalazły się: umowa na zakup trzech okrętów, ostrzeżenie przed falą upałów i próba uspokojenia relacji w konflikcie między Polską a Ukrainą. „Przyszłość możemy zbudować tylko na prawdzie i wzajemnym szacunku”  – podkreślił Donald Tusk. W publicznych wpisach premier akcentuje raczej współpracę i koordynację w sprawach bezpieczeństwa, co można czytać jako wezwania do współdziałania ponad podziałami.

Radosław Sikorski  – wicepremier, minister spraw zagranicznych, PO
Wśród postów, typowych dla znanego z ostrego języka ministra spraw zagranicznych, dotyczących spotkań, szczytów i porozumień, znaleźliśmy kilka niepotrzebnych złośliwości, głównie wobec opozycji. „PiS i Konfederacja ścigają się na antyukraińskość. Za chwilę pokłócą się o to, kto jest Napoleonem”. Jest też inna uszczypliwość: Sikorski komentuje fakt, że do Polski przyjedzie były premier Węgier. Viktor Orban spotka się m.in. z Jarosławem Kaczyńskim. „Swój do swego”. We wpisach częściej pojawia się ton obrony instytucji i reagowania na spory niż wyraźne zachęcanie do „rozejmu społecznego”.

Marcin Kierwiński  były sekretarz generalny PO, obecnie szef MSWiA
Podobnie jak u Sikorskiego, serwis społecznościowy wypełniony jest wpisami typowymi dla szefa resortu, choć nie brakuje personalnych złośliwości, a nawet jest ich więcej. „Obajtek nie zmienia się. Za czasów Orlenu udawał prezesa, który rozumie czym zajmuje się ta firma. Teraz udaje posła do sejmu, by przeprowadzić kontrolę poselską. To już nawet nie jest żenada, to czysta głupota”. Lub „Błaszczak to stan umysłu [...] z szefa MON zmienił się w internetowego trolla” . „Przydacz to prawdziwy tuz z Kancelarii Prezydenta. Nawet proste, jednozdaniowe komunikaty są dla niego za trudne” – pisze m.in. Kierwiński. Nie znajdujemy wyraźnych apeli o rozejm społeczny lub zgodę narodową w obliczu wojny tuż za naszą granicą.

Rafał Trzaskowski – wiceprzewodniczący PO, prezydent Warszawy
Na profilach społecznościowych Trzaskowskiego nie ma personalnych złośliwości. Są merytoryczne odpowiedzi na zarzuty, bez prywatnych docinków. Najbardziej emocjonalnym wpisem jest ten, że drużyna Legia Kosz została mistrzem Polski oraz czerwcowy post w obronie prezydenta Jaśkowiaka: „Spór, różnice poglądów, krytyka – to w polityce jest sprawa absolutnie normalna. Poza jakimikolwiek normami jest natomiast agresja” – napisał Trzaskowski.

Roman Giertych – jeden z najbardziej angażujących się w sieci polityków PO 
Aktywność byłego szefa MEN w sieci skupia się niemal wyłącznie na rozliczaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości lub komentowaniu działań prokuratury. Co do propozycji samodzielnych inicjatyw ustawodawczych proponowanych w sieci, niewiele można powiedzieć. Poseł nie hejtuje, nie używa inwektyw, czasem też merytorycznie komentuje propozycje rozwiązań systemowych. Aktywność w sieci widoczna w wynikach jest raczej sporna i konfrontacyjna.

Prawo i Sprawiedliwość

Jarosław Kaczyński – szef PiS, były premier
Wpisy prezesa PiS to zestaw oskarżeń wobec działań rządu, a przede wszystkim premiera. Niemal w każdym poście z ostatnich miesięcy pada nazwisko „Tusk”. Oskarżenia o „sprzedaż Polski”, mowa o  „rozdawaniu pocisków do obrony przeciwlotniczej innemu państwu”, a także atak na naszych sąsiadów: „[...] jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy” – napisał m.in. Kaczyński.

Przemysław Czarnek – wiceprezes PiS, oficjalny kandydat partii na urząd premiera
Podobnie jak u prezesa Kaczyńskiego, w mediach społecznościowych Czarnka dominują oskarżenia, choć w dużo mniejszej ilości. Ale „zdradziecka polityka” , „antypolskie działania”  czy „łajdactwa” znajdziemy w niemal każdym jego poście. Jest też relacja ze spotkania z rolnikami, m.in. „o rozwiązaniach, których polska wieś potrzebuje już dziś”. Ale poniżej następuje wyjaśnienie: „tracimy suwerenność w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego, a rząd Tuska nie reaguje”. Niemal każdy post posła Czarnka to uderzanie w struktury państwowe lub promocja własnej osoby.

Mariusz Błaszczak – wiceprezes PiS, przewodniczący Komitetu Wykonawczego i szef Klubu Parlamentarnego
Choć były szef MON chętnie i często krytykuje działania rządu, sam nie przedstawia żadnych własnych propozycji rozwiązań. Ostrzega przed „drogą donikąd”, ale nie pokazuje odpowiedniego znaku drogowego. Sam nie hejtuje, za to szeroko i gęsto udostępnia hejt innych użytkowników mediów społecznościowych.

Patryk Jaki –  wiceprezes PiS, członek ścisłego kierownictwa partii
Posty Patryka Jakiego to przede wszystkim manipulacje, wyrywane z kontekstu cytaty czy stosowanie fake newsów. Na jego kontach społecznościowych znajdujemy wybiórcze dobieranie danych i statystyk, podważanie praworządności instytucji, publikowanie zmanipulowanych fragmentów wideo z programów publicystycznych. Wszystko to sprzyja jednemu celowi: atakowaniu oponentów i polaryzacji polskiego społeczeństwa.

Mateusz Morawiecki – były premier, wiceprezes PiS
We wpisach byłego premiera dominuje mobilizacja zwolenników, spór polityczny i ostre komunikaty, ale nie apel o rozejm społeczny lub zgodę narodową. W przekazach tego polityka dominuje styl konfrontacyjny i agresywny, z określeniami typu „nie umiecie rządzić”, „partacze”, ostre ataki na oponentów i wewnętrznych krytyków, udostępnianie hejtu autorstwa partyjnych kolegów. Morawiecki dzielił się także propozycjami i pakietami zmian. Na oficjalnych kanałach Morawieckiego publikowano nie tylko zapowiedzi, ale też konkretne zestawy postulatów, z których część była przedstawiana jako oferta polityczna do poparcia przez inne formacje.

Lewica

Włodzimierz Czarzasty  – marszałek Sejmu, współprzewodniczący Nowej Lewicy

Wykorzystuje swoje oficjalne profile jako kanał informacyjny o działaniach Sejmu oraz struktur partyjnych. Rzadko prowadzi bezpośrednie, interaktywne konsultacje jakichś założeń ustawowych. W jego wpisach dominuje retoryka walki politycznej. Sporadycznie apeluje o obniżenie temperatury sporu, ale nie prowadzi systematycznych kampanii na rzecz „rozejmu społecznego” czy ogólnonarodowej zgody w poprzek podziałów partyjnych.

Krzysztof Gawkowski – wicepremier, minister cyfryzacji, jedna z najważniejszych postaci Nowej Lewicy

Aktywnie wykorzystuje media społecznościowe do informowania i zbierania opinii o inicjatywach legislacyjnych, zwłaszcza w obszarze cyfryzacji, sztucznej inteligencji czy cyberbezpieczeństwa. Promuje tam otwarte konsultacje społeczne (np. założenia do ustaw o zwalczaniu phishingu czy transformacji cyfrowej). Jako wicepremier kładzie silny akcent sieciowy na współpracę ponadpodziałową w obszarze bezpieczeństwa państwa i odporności na cyberzagrożenia. W tematach czysto politycznych jego profil zachowuje jednak partyjny ton.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy
Intensywnie promuje inicjatywy ustawodawcze. Media społecznościowe służą jej  zarówno do budowania poparcia dla tych projektów, jak i budowania wizernku. Jej profil nie jest zorientowany na budowanie ogólnej „zgody narodowej”. Potrafi publicznie przeprosić i zareagować na błędy w komunikacji.

Magdalena Biejat – wicemarszałkini Senatu XI kadencji. Reprezentuje Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy
Używa profili do nagłaśniania i konsultowania projektów lewicowych (szczególnie dotyczących mieszkalnictwa, praw kobiet i polityki miejskiej). Organizuje transmisje na żywo, podczas których odpowiada na pytania internautów i zbiera uwagi do zgłaszanych postulatów ustawodawczych. Dystansuje się od agresywnych potyczek polaryzujących społeczeństwo. Na jej profilach rzadko pojawiają się niesprawdzone informacje wymagające sprostowań sądowych czy formalnych przeprosin.

Przeczytajcie też: Fałsz: Rumuńscy celnicy przechwycili paczki z kokainą i portretem Zełenskiego

Anna Maria Żukowska – przewodnicząca Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy, wiceszefowa Nowej Lewicy
Jej profil służy głównie do bieżącej, często kontrowersyjnej polemiki politycznej i prezentowania jasnych deklaracji światopoglądowych (np. w sprawie ustaw aborcyjnych). Rzadko wykorzystuje social media do merytorycznych konsultacji prawnych, traktując je raczej jako narzędzie twardej, osobistej publicystyki. Jej wpisy to raczej konfrontacja, a nie nawoływanie do rozejmu. Jej aktywność w sieci celowo polaryzuje i wyostrza stanowisko Lewicy w sporach z koalicjantami oraz opozycją. Rzadko usuwa teksty dobrowolnie pod wpływem krytyki, jednak zdarzają się sytuacje spektakularnych przeprosin – jak w przypadku oficjalnego przeproszenia i wręczenia kwiatów Szymonowi Hołowni.

Adrian Zandberg – współprzewodniczący Partii Razem
Profile służą mu do publicznego prezentowania propozycji ustawowych i poprawek Partii Razem, poseł często wchodzi w merytoryczne dyskusje z ekonomistami i publicystami w sekcji komentarzy, co stanowi formę nieoficjalnych konsultacji. Jego wpisy nie nawołują do „zgody narodowej” z rządem czy prawicą. Zandberg buduje przekaz wokół konfliktu interesów (np. pracownicy kontra wielki kapitał). Zgodę społeczną proponuje wyłącznie poprzez realizację postulatów państwa dobrobytu, a nie poprzez rozejm polityczny. Precyzyjnie formułuje swoje wypowiedzi, opierając się na danych statystycznych. Dzięki temu rzadko dochodzi na jego profilu do sytuacji, w których zmuszony jest usuwać fake newsy lub przepraszać za rażące mijanie się z prawdą.

Konfederacja oraz Konfederacja Wolność i Niepodległość

Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu, współzałożyciel i lider Konfederacji Wolność i Niepodległość
Ostatnia aktywność w sieci Krzysztofa Bosaka to głównie krytyka polskiej polityki zagranicznej i migracyjnej oraz atak na Ukrainę. Tak było również przed „aferą wołyńską”. Poza tym Bosak stanowczo odcina się od spekulacji o koalicji jego partii z Prawem i Sprawiedliwością, a jednocześnie pisze to samo, co PiS. Wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji nie hejtuje prowadzi komunikację w sposób wyważony. Inicjatyw ustawodawczych na jego profilach społecznościowych nie widać.

Sławomir Mentzen – poseł i współprzewodniczący Rady Liderów Konfederacji, prezes partii Nowa Nadzieja
Aktywność w sieci Sławomira Mentzena to krytyka innych i promocja własnej osoby. Polityk propaguje kłamstwa dopasowane do rosyjskich narracji i manipulacji. Wykorzystuje sieć do promowania własnych propozycji ustawowych. Mentzen często oskarża innych o hipokryzję. Przyłapany na kłamstwie, manipuluje wypowiedziami. Polityk prowadzi profil w sposób przemyślany pod kątem algorytmów, umiejętnie operuje językiem marketingu internetowego. Choć często atakuje konkurentów, rzadko robi to w sposób wyłącznie personalny. Nie usuwa fejków.

Ewa Zajączkowska-Hernik – posłanka do Parlamentu Europejskiego X kadencji. Przez lata budowała swoją pozycję polityczną w ścisłym powiązaniu z Konfederacją Wolność i Niepodległość
Jej relacje z konfederatami ewoluowały od roli medialnej ekspertki, przez kluczowe stanowiska partyjne, aż po niedawny rozłam organizacyjny.
Reprezentująca partię Konfederacja Wolność i Niepodległość założycielka Ruchu Biało-Czerwoni publikuje w sieci fake newsy, manipulacje i posty zawierające radykalną, niemal spójną z Kremlem krytykę Ukrainy oraz sprzeciw wobec akcesji Kijowa do UE. Nie publikuje natomiast w sieci konkretnych, autorskich propozycji ustaw.

Anna Bryłka – posłanka do Parlamentu Europejskiego wybrana z list Konfederacji, wiceprezes Ruchu Narodowego
Mimo kreowanego w sieci wizerunku ekspertki,  Bryłka została wiele razy złapana (głównie przez portale fact-checkingowe) na manipulowaniu faktami w celu wywołania strachu w odbiorcach lub uderzenia w swoich wrogów. Tak było z unijną dyrektywą budynkową czy tezą, iż Parlament Europejski miał oficjalnie uznać, że biologiczny mężczyzna może urodzić dziecko. Ponadto Bryłka wielokrotnie manipulowała statystykami dotyczącymi emisji CO2. Jako europosłanka często wyraża sprzeciw wobec unijnych regulacji. Ergo: Zamiast proponować rzeczowe rozwiązania, Bryłka skupia się na blokowaniu tworzenia nowego prawa.

Grzegorz Braun – były członek Konfederacji Wolność i Niepodległość, ponad pięć lat był jednym z trzech głównych liderów i współzałożycieli tej formacji
Kolejny polityk, który nie przedstawia projektów ustaw. Zamiast tego formułuje skrajne postulaty polityczne i zachęca do organizacji kontrowersyjnych manifestacji, które później transmituje w swoich mediach społecznościowych i otwarcie wspiera postulaty Kremla. W sieci Braun skupia się również na budowaniu antyukraińskiej i antyunijnej narracji, a także rewizjonizmie historycznym, rozumianym w swój własny sposób, często niezależny od badań historyków i logiki. Kreuje swój wizerunek „ofiary systemu”. Braun regularnie wykorzystuje internet, by pokazywać, że nakładane na niego kary (zarówno finansowe, jak i zawieszenia w komisjach) traktuje jako „cenzurę i prześladowania w eurokołchozie”.

Wnioski

Analiza profili w mediach społecznościowych wymienionych polityków w odniesieniu do wskazanych kryteriów wykazuje powtarzalne, uniwersalne dla polskiej sceny politycznej wzorce.

Profile służą niemal wyłącznie do celów informacyjno-propagandowych. Wpisy o „zgodzie”  pojawiają się rzadko i mają charakter ceremonialny (np. z okazji świąt państwowych, sukcesów sportowych lub zagrożenia zewnętrznego). Przez większość czasu retoryka służy mobilizacji własnego elektoratu poprzez polaryzację. 

Usuwanie dezinformacji, przeprosiny lub prostowanie nieprawdy na własnym profilu są zjawiskiem wyjątkowym. Najczęściej wynikają z prawomocnych wyroków sądowych w trybie wyborczym lub realnego ryzyka wizerunkowego. Błędne wpisy są zazwyczaj po cichu usuwane (czasem po interwencji internautów i funkcji Community Notes), rzadziej komentowane jako „pomyłka”. Publikowane kłamstwa lub błędne opinie często pozostają na profilach polityków do dziś.

Jak takie działania polityków niszczą odporność społeczną?

Brak realnych konsultacji społecznych na profilach i traktowanie social mediów wyłącznie jako tablic ogłoszeniowych dla gotowych projektów utrwala w obywatelach poczucie braku sprawczości (tzw. alienację polityczną). Politycy używają często X/Facebooka do „przykrycia” kryzysów wizerunkowych. To obniża zaufanie do powagi instytucji państwa (Sejmu, ministerstw, rządu). Obywatel przestaje wierzyć w stabilność prawa. Wyjątkiem są sytuacje (widoczne najczęściej u Krzysztofa Gawkowskiego), gdy profil służy jako drogowskaz do oficjalnych, bezpiecznych portali rządowych, edukując cyfrowo i pokazując przejrzystość procedur).

Chroniczna polaryzacja zamiast jedności to najgroźniejszy obszar. Odporność narodowa opiera się na założeniu, że w obliczu kryzysu (wojna, kataklizm, cyberatak) społeczeństwo potrafi działać razem. Tymczasem algorytmy platformy X promują skrajne emocje, a politycy celowo podsycają konflikt, by mobilizować twardy elektorat. Ciągłe przedstawianie drugiej strony sporu politycznego jako „zdrajców”, „agentów” czy „wrogów narodu” niszczy tkankę społeczną.

Zagrożenie

W razie realnego zagrożenia zewnętrznego połowa społeczeństwa może nie zaufać decyzjom rządu, uznając je za grę polityczną. Rzadkie apele o zgodę w obliczu zagrożenia ze Wschodu (obecne na profilach społecznościowych Sikorskiego czy Tuska) to jedyne momenty budowania tej odporności. Mogą pokazywać agresorom, że w kluczowych kwestiach bezpieczeństwa polska klasa polityczna potrafi mówić jednym głosem. Jest to jednak zjawisko incydentalne.

Brak kultury sprostowań i odpowiedzialności za słowo

Podatność na dezinformację to największa słabość współczesnych państw demokratycznych. Kiedy polscy liderzy opinii podają dalej niesprawdzone informacje, a po wykazaniu błędu nie przepraszają, lecz po cichu kasują wpisy lub idą w zaparte, wysyłają społeczeństwu fatalny sygnał: „prawda nie ma znaczenia, liczy się zasięg i narracja”. Każde, nawet bardzo rzadkie publiczne przyznanie się do błędu (co zdarza się np. Żukowskiej czy Bosakowi) lub merytoryczne operowanie na twardych danych, realnie wzmacnia odporność społeczną. Ponadto wskazuje Polakom, że debata publiczna może opierać się na faktach, a błąd jest ludzką rzeczą, którą należy otwarcie skorygować.

Wpisy większości polskich polityków na platformach społecznościowych pogłębiają linie podziału i obniżają zaufanie do państwa, niszcząc odporność społeczną Polaków.

Przeczytajcie też: Jak cyfrowe platformy drenują mózgi dzieci i młodzieży

Źródła

  1. Facebook

  2. X

  3. Instagram

Nasi autorzy