Interpelacja (nr 19518) w sprawie zorganizowania 11 listopada polskiego Marszu Niepodległości ulicami Lwowa wpłynęła do Sejmu 28 sierpnia. Początkowo adresatem był prezes Rady Ministrów Donald Tusk, ale później przekierowano ją do szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego. Złożył ją polityk Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki. Podpisało łącznie 21 posłów prawicy.
Wśród nich – obok Mateckiego – znaleźli się: Waldemar Andzel, Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Lidia Czechak, Bronisław Foltyn, Roman Fritz, Janusz Kowalski, Michał Kowalski, Mariusz Krystian, Władysław Kurowski, Anna Kwiecień, Grzegorz Lorek, Michał Moskal, Grzegorz Płaczek, Jarosław Sachajko, Edward Siarka, Dariusz Stefaniuk, Artur Szałabawka, Witold Tumanowicz, Patryk Wicher, Michał Woś.
Interpelacja do Prezesa Rady Ministrów w sprawie zorganizowania 11 listopada polskiego Marszu Niepodległości ulicami Lwowa
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) August 25, 2026
11 listopada Rzeczpospolita Polska obchodzi Narodowe Święto Niepodległości. Jest to święto wszystkich Polaków, również tych, którzy mieszkają poza granicami… pic.twitter.com/7m6yUg1iKZ
Ukraińcy mogą, to my też
W uzasadnieniu wskazywano, że Narodowe Święto Niepodległości jest bardzo ważnym dniem także dla Polaków mieszkających poza granicami kraju. Podkreślono, że ukraińskie władze niewiele dla nich robią, a mimo to nasi rodacy próbują zachować swoją tożsamość narodową i kultywować tradycję. Kluczowy jest jednak inny argument.
„(...) pomoc państwa polskiego dla Polaków mieszkających na Ukrainie jest niewystarczająca, a wsparcie, które było im wcześniej udzielane, jest systematycznie ograniczane. W tym samym czasie polskie samorządy i instytucje publiczne finansują organizacje ukraińskie działające w Polsce oraz wydarzenia związane z Ukrainą, w tym Dzień Niepodległości Ukrainy” – napisano.
A skoro „polskie samorządy i instytucje publiczne finansują organizacje ukraińskie działające w Polsce oraz wydarzenia związane z Ukrainą”, to również lwowskie obchody miałyby być zorganizowane na koszt krajowego podatnika. Za organizację miałby odpowiadać nasz rząd, a punktem kulminacyjnym obchodów miałby być Marsz Niepodległości. Uczestnicy mieliby przejść ulicami Lwowa.
„Szaleństwo”
Sam fakt, że ktoś wpadł na taki pomysł, wywołał ostre reakcje większości sejmowej. – Jestem bardzo wstrząśnięty tą interpelacją, szaleństwem, jakie ogarnia polską klasę polityczną – powiedział poseł PSL w „Newsie Michalskiego” w TVN24.
Minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał tę ideę „prowokacją”.
„Nasi rodacy we Lwowie, Kijowie, Łucku i innych miejscowościach na Ukrainie, którzy każdego dnia boją się o swoje życie, nie potrzebują prowokacyjnych inicjatyw, lecz wsparcia militarnego dla walczących w wojnie z Rosją. Polityczne propozycje organizacji marszów nie są próbami upamiętnienia i budowania prawdziwej polityki pamięci, lecz tworzą kolejne podziały pomiędzy narodami” – napisał na portalu X.
Nasi rodacy we Lwowie, Kijowie, Łucku i innych miejscowościach na Ukrainie, którzy każdego dnia boją się o swoje życie, nie potrzebują prowokacyjnych inicjatyw, lecz wsparcia militarnego dla walczących w wojnie z Rosją.
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) September 17, 2026
Polityczne propozycje organizacji marszów nie są próbami…
Jeszcze ostrzej zareagowała europosłanka Marta Wcisło. „Patoprawica upadła na głowę. Chcą organizować Marsz Niepodległości we Lwowie, w kraju ogarniętym wojną. To nie są patrioci, to są idioci” – mówiła.
Patoprawica upadła na głowę. Chcą organizować Marsz Niepodległości we Lwowie, w kraju ogarniętym wojną. To nie są patrioci, to są idioci. pic.twitter.com/k8w4WAp2El
— Marta Wcisło (@WcisloMarta123) September 16, 2026
Polska i Ukraina – pokój i wojna
30 lipca w rosyjskim ostrzale Lwowa zginęła jedna osoba, a 38 zostało rannych. 13 września agresor uderzył w obwód lwowski dronami, uszkadzając budynki w miejscowości Stryi. W takich okolicznościach, gdy w regionie toczy się regularna wojna, spadają rakiety i uderzają drony, ktoś chciałby wyprowadzić ludzi na ulice, by świętować Dzień Niepodległości. Tylko dlatego, że Ukraińcy obchodzili swój Dzień Niepodległości na warszawskim Placu Zbawiciela.
Pomijając fakt, że – jak przekazał nam współorganizator Dnia Niepodległości Ukrainy, Fundacja „Stand with Ukraine” – organizatorzy nie otrzymali środków publicznych na tę imprezę, to Ukraińcy w swojej ojczyźnie obecnie nie mogą się gromadzić ze względu na stan wojenny. W Polsce mieszka ich ok. 1,5 mln, są najliczniejszą mniejszością narodową i podlegają polskiemu prawu, w tym prawu do zgromadzeń. Po uzyskaniu zgody mogli zatem legalnie podjąć się tego przedsięwzięcia.
Dekret Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Załenskiego nr 64/2022 z dnia 24 lutego 2022 r. „O wprowadzeniu stanu wojennego w Ukrainie” jest regularnie przedłużany. Obecna Ustawa Ukrainy nr 4928-IX o zachowaniu stanu wojennego na terenie całego kraju obowiązuje do 31 października. Nawet jeśli jakimś trafem nie zostanie przedłużona o kolejnych 90 dni, obejmując 11 listopada, to przygotowanie uroczystości miejskich w 11 dni graniczyłoby z cudem. Trzeba to raczej włożyć między bajki.
W związku ze stanem wojennym, zgodnie w Konstytucją Ukrainy, obowiązuje zakaz zgromadzeń. Polskie władze prawdopodobnie nie miałyby szans na uzyskanie pozwolenia na marsz, a zatem inicjatywa posła Dariusza Mateckiego z góry skazana jest na porażkę. Oceniamy to jako populistyczną „wrzutkę”, która ma na celu zbicie politycznego kapitału bez względu na realia i dalsze budowanie niechęci do obywateli Ukrainy mieszkających w naszym kraju.