prawda

Premia za brzuch, kara za odradzanie. Potężna presja reprodukcyjna na Rosjanki

Choć formalnie aborcja jest legalna, w praktyce regiony wprowadziły przepisy, które mają ją jak najbardziej utrudnić. Od kar finansowych po obowiązkowe „doradztwo” prowadzone przez działaczy pro-life. W Rosji trwa wojna o ciała kobiet.

Premia za brzuch, kara za odradzanie. Potężna presja reprodukcyjna na Rosjanki
fot. Emil Leegunov/Anadolu via Getty Images

20-letnia Irina z niewielkiego syberyjskiego miasta pracowała na dwóch nieformalnych etatach i ledwo wiązała koniec z końcem, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Ojciec stwierdził, że nie chce brać udziału w wychowaniu dziecka. Kobieta postanowiła więc przerwać ciążę. W Rosji wciąż istnieje taka możliwość (według przepisów do 11 tygodnia i 6 dnia od poczęcia). Okazało się, że zanim kobieta dostała skierowanie na zabieg, musiała najpierw przejść komplet badań, obowiązkową wizytę u psychologa, a także wypełnić internetową ankietę. Potem część wyników jej badań „gubiono”, do USG nie było wolnych terminów przez kilka tygodni i gdy w końcu trafiła do szpitala, lekarze stwierdzili, że ciąża trwa „o jeden dzień za długo”. 20-latce odmówiono zabiegu z powodu „przekroczenia ustawowego terminu”.

Historię Iriny opisał portal „Wiorstka”, który udokumentował jej wyniki badań i odmowę zabiegu. Dziennikarze serwisu opisali, jak w Rosji, która notuje dziś jeden z najniższych współczynników dzietności w swojej historii, zamiast realnych programów wsparcia dla rodzin, władze federalne i regionalne walczą z dostępem do aborcji, nakładają kary za „namawianie” do przerwania ciąży i proponują jednorazowe wypłaty dla ciężarnych nastolatek.

Te działania nie podnoszą dzietności, tylko odbierają kobietom prawo wyboru. W Polsce to doskonale znany mechanizm.

Rosja się nie odradza

Dzietność w Rosji spada od dekad. Z niemal 2 mln urodzeń w 1990 roku do 1,22 mln w 2025 roku (dane Rosstatu). W maju tego roku urodziła się rekordowo mała liczba dzieci, zbliżona do poziomu sprzed dwóch i pół wieku. Eksperci wskazują, że przyczyny spadku dzietności są raczej typowe dla krajów rozwijających się. To emigracja, przesunięcie granicy macierzyństwa z powodu aspiracji zawodowych kobiet, dostęp do środków antykoncepcyjnych. W odróżnieniu od krajów zachodnich, w Rosji dochodzą do tego czynniki u nas niespotykane: straty wojenne wśród mężczyzn w wieku rozrodczym oraz niepewność ekonomiczna związana z wojną w Ukrainie (źródło: Wiktor Postnow w „The Moscow Times”).

Putin już w 2006 roku nazwał problem demograficzny najpoważniejszym wyzwaniem kraju. Jak ustalili dziennikarze „Wiorstki”, w 2024 roku wskaźniki liczby ludności i dzietności trafiły do KPI (Key Performance Indicators, czyli Kluczowe Wskaźniki Efektywności). Od tej pory z wyników „ciążowych” rozliczani są gubernatorzy regionów.

Premia za brzuch u licealistek

Od 2025 roku rosyjskie regiony masowo zaczęły wprowadzać jednorazowe wypłaty dla kobiet w ciąży i młodych matek, które uczą się w trybie stacjonarnym. Aż 40 regionów (na 89 równoprawnych) wprowadziło wypłaty przy rejestracji ciąży. 17 kolejnych – po urodzeniu dziecka. 13 regionów ma oba świadczenia. W 30 innych ciężarne studentki i uczennice otrzymują jednorazowo 100 tys. rubli (ok. 4,5 tys. złotych), a w siedmiu kolejnych od 150 do 200 tys. rubli. Po urodzeniu dziecka wypłaty regionalne sięgają nawet 345 tys. rubli.

W siedmiu regionach wśród adresatek świadczeń formalnie wymieniono uczennice szkół średnich. W kolejnych 21 nie są one z tego kręgu wykluczone. Prawniczka i badaczka praw reprodukcyjnych Sabina Borysowa z ruchu „Feministyczny Opór Antywojenny” ocenia, że tego typu wypłaty stanowią narzędzie realizacji celów demograficznych państwa kosztem prawa nieletnich do edukacji i samodzielnej decyzji o macierzyństwie w tak młodym wieku.

Zakaz namawiania do aborcji

W Rosji na poziomie federalnym nie ma zakazu aborcji. Jednak od 2023 roku regiony jeden po drugim uchwalają przepisy karzące za „nakłanianie” do przerwania ciąży. We wrześniu 2026 roku przepisy te obowiązują już w 31 regionach, w tym na okupowanym Krymie. To od 1 tys. do 10 tys. rubli dla osób fizycznych, do 50 tys. dla urzędników i do miliona rubli dla firm. W grudniu 2025 roku sąd w Sarańsku ukarał w ten sposób mężczyznę, który zaproponował partnerce pieniądze na aborcję (źródło: „Wiorstka”).

W 2026 roku wprowadzono obowiązkowe „doradztwo przedaborcyjne”. Kobieta musi wypełnić ankietę motywacyjną, odbyć spotkanie z psychologiem oraz obejrzeć na USG obraz i usłyszeć bicie serca płodu. W co najmniej 41 regionach prowadzą je nie lekarze, lecz aktywiści antyaborcyjni lub przedstawiciele Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, najczęściej powiązani z fundacjami typu „Kobiety za życiem”. Co najmniej osiem regionów wypłaca dodatkowe premie lekarzom, którym udało się „odwieść” pacjentkę od aborcji. Ponadto przychodniom przyznaje się punkty (i pieniądze) za wzrost liczby kobiet rezygnujących z zabiegu.

Osobnym instrumentem presji ideologicznej jest podpisana przez Putina ustawa zakazująca „propagandy childfree” (świadomej bezdzietności) w mediach. Grożą za to kary do 400 tys. rubli dla obywateli oraz do 5 mln rubli dla firm (które np. taką reklamę wyemitują w internecie lub mediach tradycyjnych). Ustawa nie dotyczy jednak kościoła, namawiającego np. do bezdzietnego życia poświęconego ascezie i rozwojowi duchowemu.

Demografowie: To nie działa

W Rosji nastąpił spadek liczby wykonywanych aborcji, co Kreml przedstawił jako „sukces polityki demograficznej”. Demograf Aleksiej Raksza zwraca uwagę, że spadek liczby aborcji to trend sprzed putinowskich przepisów, niezależny od nowych zakazów, oraz że ze strachu przed Putinem regiony manipulują danymi. W obwodzie wołogodzkim, w którym wprowadzono wszystkie istniejące środki antyaborcyjne, ogłoszono nawet „zatrzymanie” spadku dzietności. Jak ujawniono później, gubernator obwodu finansował nagrody za rejestrację urodzenia dziecka w regionie (niezależnie od tego, gdzie faktycznie doszło do porodu), co sztucznie podbiło statystyki, bo ludzie zjeżdżali tu z całej Rosji.

Rosyjscy demografowie są zgodni: obniżenie wieku pierwszego macierzyństwa nie przekłada się na liczbę kolejnych dzieci u kobiety, bo o łącznej dzietności decyduje dostęp do antykoncepcji i świadome planowanie rodziny – mówi rosyjski demograf Aleksiej Raksza.

Rosyjski model i polska prawica

Propozycje formułowane przez polskie środowiska konserwatywne przypominają rosyjski model. W Polsce od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku obowiązuje de facto niemal całkowity zakaz aborcji. Jest ona legalna jedynie w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz ciąży z czynu zabronionego. Środowiska takie jak Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek czy Ordo Iuris od lat forsują obywatelskie projekty „Stop aborcji” i „Zatrzymaj aborcję”, zakładające całkowity zakaz przerywania ciąży, a politycy prawicy wielokrotnie deklarowali dla nich poparcie.

Dziś Polki przerywają ciąże głównie we własnych domach, zamawiając bezpieczne i rekomendowane przez WHO tabletki aborcyjne z zagranicznych serwisów pomocowych. W przypadku zaawansowanych ciąż wyjeżdżają do legalnych klinik w Czechach, Niemczech lub Holandii, często korzystając z finansowego i organizacyjnego wsparcia sieci takich jak Aborcja Bez Granic.

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku dzietność w Polsce spadła do najniższych poziomów w historii kraju.

Ponadto marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty, zapowiedział, że koalicja rządząca powróci do rozmowy o zmianie przepisów dotyczących aborcji po zakończeniu sprawy ustawy o statusie osoby najbliższej. Komisja nadzwyczajna ds. rozpatrzenia projektów ws. aborcji ostatni raz zebrała się w lipcu 2024 r. Na rozpatrzenie czekają w niej cztery projekty: projekt Lewicy ws. częściowej dekryminalizacji aborcji, ponownie złożony po odrzuceniu go przez Sejm w 2024 r., dwa projekty (Lewicy i KO) wprowadzające możliwość aborcji do 12. tygodnia z woli kobiety oraz projekt ówczesnej Trzeciej Drogi, czyli Polski 2050 i PSL, ws. powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego.

Wnioski

  • Rosja od 2023 roku buduje wielopoziomowy system presji reprodukcyjnej. Bez formalnego federalnego zakazu aborcji, ale z regionalnymi karami, obowiązkowym „doradztwem” ideologicznym i premiami finansowymi dla lekarzy i klinik ograniczających dostęp do zabiegu.
  • Najbardziej narażone na te działania są młode kobiety i nieletnie. To one najczęściej nie zdążają z formalnościami przed upływem 12. tygodnia ciąży i to do nich kierowane są specjalne „zachęty”.
  • Żadne z tych działań nie przełożyło się dotąd na realny wzrost dzietności w Rosji.

Przeczytaj też: Dlaczego polskie kobiety nie chcą rodzić dzieci? Politycy prawicy znają odpowiedź

Źródła

  1. BBS

  2. The Moscow Times

  3. Wiorstka

  4. Federalna Służba Statystyki Państwowej (Rosstat)

  5. Deutsche Welle

Nasi autorzy