„Szokujący testament Andrzeja Morozowskiego. Zamiast spodziewanej fortuny, zostawił spadkobiercom…” – między innymi takie posty pojawiły się w ostatnich dniach na Instagramie i Facebooku.
„Tajemnica wyszła na jaw: testament Andrzeja Morozowskiego wstrząsnął całą Polską! To, co ukrywał przez lata, wywołało burzę w całym kraju. Nikt się tego nie spodziewał!” – czytamy w kolejnym z takich postów.
Nagromadzenie sensacyjnych nagłówków, wykrzykników i budowanie atmosfery tajemnicy ma przyciągnąć uwagę i skłonić odbiorcę do poszukania dalszych informacji, a w konsekwencji – do kliknięcia w dołączony link. Prowadzi on jednak do scamu – fałszywej reklamy, której celem jest wyłudzenie danych lub pieniędzy.
Żadnych świętości
Oszuści nie znają granic i nie mają żadnych hamulców. Podobne próby pojawiają się po śmierci niemal każdej znanej postaci. Ze scamem mierzą się też „żywi”. Ostatnio bardzo głośno było o wojnie wytoczonej Mecie przez założyciela InPostu Rafała Brzoskę. Przedsiębiorcę poparł minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który zażądał nałożenia na właściciela Facebooka i Instagrama kary grzywny w wysokości miliona złotych za niewłaściwy nadzór nad fałszywymi reklamami. Szerzej pisaliśmy o tej sprawie 27 sierpnia w artykule „Gawkowski idzie na wojnę z Metą. Żąda miliarda złotych kary”.
W przypadku rzekomego testamentu Morozowskiego, o którym rzecz jasna nic nie wiadomo, oszuści wykorzystali jeszcze logo portalu internetowego Gazeta.pl. To stamtąd miała pochodzić informacja, ale wyszukiwanie nie przyniosło żadnych materiałów. Załączone w postach linki prowadziły do sklepów Amazon.
Tyle Meta zarabia na oszustwach
Pojawienie się scamu dotyczącego zmarłego 4 sierpnia Andrzeja Morozowskiego zbiegło się w czasie z publikacją raportu Fundacji Instrat „Skala problemu. Oszukańcze reklamy na platformach Mety”. Według danych pochodzących z KRS i Meta Ad Library, w okresie od 14 lipca 2025 r. do 13 lipca 2026 r. Meta na oszukańczych reklamach zarobiła w Polsce 760 mln złotych, w porównaniu z 1,27 mld zł przychodu z pozostałych reklam. To stanowi 37 proc. całości.
– Wcześniejsze szacunki samej firmy ujawnione przez Reuters mówiły o zaledwie 10 proc. udziału oszukańczych reklam w sumie globalnych przychodów platformy. Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do danych na temat tych reklam, nasza analiza sugeruje, że ten udział w Polsce może być nawet trzykrotnie większy – tłumaczył współautor opracowania Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat.
– Ten proceder to nie wypadek przy pracy – to zorganizowane grupy przestępcze, które Meta chętnie wpuszcza do Polski – dodał prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański, który również współtworzył raport.
W rekomendacjach dla Mety wskazano kilka rozwiązań, które firma powinna wprowadzić w celu ograniczenia liczby oszukańczych reklam. Mowa przede wszystkim o dopuszczeniu do umieszczania reklam wyłącznie zweryfikowanych reklamodawców czy wprowadzeniu skutecznej, prewencyjnej weryfikacji materiałów.
Minister Gawkowski jeszcze we wtorek, na dobę przed publikacją raportu, wziął udział w XX Konferencji „Safer Internet. Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży online”, organizowanej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę i NASK – Państwowy Instytut Badawczy. Mówił wówczas, że „Na platformy cyfrowe trzeba nałożyć chomąto”.
– Jak lejce popuścisz, to oni (big techy – red.) nie tylko najmłodszych, ale też najstarszych zaprowadzą na manowce – mówił szef resortu cyfryzacji.
RAPORT: Ile zarabia Meta na oszukiwaniu Polek i Polaków?
— Fundacja Instrat (@fundacjainstrat) September 16, 2026
Właściciel https://t.co/xynQe88IBJ. Facebooka i Instagrama - od lat czerpie zyski z rozpowszechniania fałszywych reklam. Oszuści wykorzystują bierność platform, emitując w Polsce reklamy wyłudzające pieniądze od zwykłych… pic.twitter.com/Vhc5ce5CLw
Jak nie dać się oszukać?
Scam bazuje przede wszystkim na sensacji, a oszuści próbują wytworzyć presję czasu, aby uśpić naszą czujność i pośrednio zmusić do automatycznego działania, np. kliknięcia w dołączony link lub zalogowania się na pocztę albo konto bankowe. Można się jednak przeciwko takim praktykom dość łatwo obronić.
Nie klikajmy w podejrzane linki i dokładnie sprawdzajmy adres e-mail oraz numer telefonu, z którego otrzymaliśmy wiadomość. Jeśli już nam się to zdarzy, nie podawajmy żadnych danych na stronie, do której nas przeniosło. Nie instalujmy też żadnego oprogramowania pochodzącego z nieznanego źródła, bo w ten sposób przestępca może przejąć kontrolę nad naszym komputerem lub telefonem i uzyskać dostęp do danych zapisanych w pamięci.