fałsz

„Testament Morozowskiego” to scam. Meta zarabia fortunę na oszukańczych reklamach

Na Facebooku i Instagramie pojawiły się wpisy o pozostawionym przez dziennikarza Andrzeja Morozowskiego testamencie. To oszustwo. Na fałszywych reklamach Meta w ciągu roku zarobiła ponad 700 mln zł, co stanowi ponad 1/3 dochodów uzyskiwanych na naszym rynku.

„Testament Morozowskiego” to scam. Meta zarabia fortunę na oszukańczych reklamach
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego (fot. Foton/PAP)

„Szokujący testament Andrzeja Morozowskiego. Zamiast spodziewanej fortuny, zostawił spadkobiercom…” – między innymi takie posty pojawiły się w ostatnich dniach na Instagramie i Facebooku.

„Tajemnica wyszła na jaw: testament Andrzeja Morozowskiego wstrząsnął całą Polską! To, co ukrywał przez lata, wywołało burzę w całym kraju. Nikt się tego nie spodziewał!” – czytamy w kolejnym z takich postów.

Nagromadzenie sensacyjnych nagłówków, wykrzykników i budowanie atmosfery tajemnicy ma przyciągnąć uwagę i skłonić odbiorcę do poszukania dalszych informacji, a w konsekwencji – do kliknięcia w dołączony link. Prowadzi on jednak do scamu – fałszywej reklamy, której celem jest wyłudzenie danych lub pieniędzy.

Żadnych świętości

Oszuści nie znają granic i nie mają żadnych hamulców. Podobne próby pojawiają się po śmierci niemal każdej znanej postaci. Ze scamem mierzą się też „żywi”. Ostatnio bardzo głośno było o wojnie wytoczonej Mecie przez założyciela InPostu Rafała Brzoskę. Przedsiębiorcę poparł minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który zażądał nałożenia na właściciela Facebooka i Instagrama kary grzywny w wysokości miliona złotych za niewłaściwy nadzór nad fałszywymi reklamami. Szerzej pisaliśmy o tej sprawie 27 sierpnia w artykule „Gawkowski idzie na wojnę z Metą. Żąda miliarda złotych kary”.

W przypadku rzekomego testamentu Morozowskiego, o którym rzecz jasna nic nie wiadomo, oszuści wykorzystali jeszcze logo portalu internetowego Gazeta.pl. To stamtąd miała pochodzić informacja, ale wyszukiwanie nie przyniosło żadnych materiałów. Załączone w postach linki prowadziły do sklepów Amazon.

Scam dot. Andrzeja Morozowskiego (fot. Facebook)
Scam dot. Andrzeja Morozowskiego (fot. Facebook)

Tyle Meta zarabia na oszustwach

Pojawienie się scamu dotyczącego zmarłego 4 sierpnia Andrzeja Morozowskiego zbiegło się w czasie z publikacją raportu Fundacji Instrat „Skala problemu. Oszukańcze reklamy na platformach Mety”. Według danych pochodzących z KRS i Meta Ad Library, w okresie od 14 lipca 2025 r. do 13 lipca 2026 r. Meta na oszukańczych reklamach zarobiła w Polsce 760 mln złotych, w porównaniu z 1,27 mld zł przychodu z pozostałych reklam. To stanowi 37 proc. całości.

– Wcześniejsze szacunki samej firmy ujawnione przez Reuters mówiły o zaledwie 10 proc. udziału oszukańczych reklam w sumie globalnych przychodów platformy. Mimo że Meta skutecznie ogranicza dostęp do danych na temat tych reklam, nasza analiza sugeruje, że ten udział w Polsce może być nawet trzykrotnie większy – tłumaczył współautor opracowania Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat.

– Ten proceder to nie wypadek przy pracy – to zorganizowane grupy przestępcze, które Meta chętnie wpuszcza do Polski – dodał prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański, który również współtworzył raport.

W rekomendacjach dla Mety wskazano kilka rozwiązań, które firma powinna wprowadzić w celu ograniczenia liczby oszukańczych reklam. Mowa przede wszystkim o dopuszczeniu do umieszczania reklam wyłącznie zweryfikowanych reklamodawców czy wprowadzeniu skutecznej, prewencyjnej weryfikacji materiałów.

Minister Gawkowski jeszcze we wtorek, na dobę przed publikacją raportu, wziął udział w XX Konferencji „Safer Internet. Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży online”, organizowanej przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę i NASK – Państwowy Instytut Badawczy. Mówił wówczas, że „Na platformy cyfrowe trzeba nałożyć chomąto”.

– Jak lejce popuścisz, to oni (big techy – red.) nie tylko najmłodszych, ale też najstarszych zaprowadzą na manowce – mówił szef resortu cyfryzacji.

Jak nie dać się oszukać?

Scam bazuje przede wszystkim na sensacji, a oszuści próbują wytworzyć presję czasu, aby uśpić naszą czujność i pośrednio zmusić do automatycznego działania, np. kliknięcia w dołączony link lub zalogowania się na pocztę albo konto bankowe. Można się jednak przeciwko takim praktykom dość łatwo obronić.

Nie klikajmy w podejrzane linki i dokładnie sprawdzajmy adres e-mail oraz numer telefonu, z którego otrzymaliśmy wiadomość. Jeśli już nam się to zdarzy, nie podawajmy żadnych danych na stronie, do której nas przeniosło. Nie instalujmy też żadnego oprogramowania pochodzącego z nieznanego źródła, bo w ten sposób przestępca może przejąć kontrolę nad naszym komputerem lub telefonem i uzyskać dostęp do danych zapisanych w pamięci.

Źródła

  1. Raport Fundacji Instrat „Skala problemu. Oszukańcze reklamy na platformach Mety”

  2. Facebook

Nasi autorzy