manipulacja

Cynizm Kaczyńskiego ws. zatrzymania Leszka K. „Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina”

„Jeżeli władza urządza polowanie na niezależnych dziennikarzy i zamyka ich w więzieniach, to jest to przejaw nie siły, lecz słabości. Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina” – napisał w sieci prezes PiS Jarosław Kaczyński odnosząc się do aresztowania Leszka K.

Cynizm Kaczyńskiego ws. zatrzymania Leszka K. „Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina”
(fot. PAP/Adam Warżawa, Darek Delmanowicz, Sprawdzam to)

Prokuratura: Groźby śmieci, znęcanie się, posiadanie broni

– Nie rozumiem, jak w tej sprawie można mieć jakiekolwiek wątpliwości – mówi portalowi Sprawdzamto.pl prokurator Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Jeśli ktoś twierdzi, że ma broń, nie wiadomo skąd ją posiada, a następnie mówi, co zamierza z nią zrobić i komu chce zrobić krzywdę, to trudno mieć wątpliwości co do konieczności reakcji. Tym bardziej, że później okazuje się, iż na tę broń nie ma wymaganego zezwolenia.

– W Raszynie kilka dni temu mężczyzna zabił żonę z takiej właśnie broni. Nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków służbowych. I naprawdę, gdyby doszło do tragedii, nie chcielibyśmy odpowiadać na pytanie, czy prokuratura mogła zrobić w tej sprawie więcej – dodaje prokurator.

Rzecznik prokuratury podkreśla, że przepisy Kodeksu postępowania karnego są w tej sprawie jednoznaczne. Zaznacza również, że Leszek K. został zatrzymany nie w związku ze swoją działalnością dziennikarską, lecz z powodu kierowania gróźb pozbawienia życia wobec konkretnych osób oraz posiadania broni bez wymaganego zezwolenia.

– Dodatkowo dochodzą do tego zarzuty znęcania się nad najbliższymi osobami – podkreśla prokurator Skiba.

Przypomnijmy: dziennikarz śledczy Leszek K. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie postawiła mu zarzuty kierowania gróźb karalnych oraz nielegalnego posiadania broni. Sąd przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt.

Jednocześnie Leszek K. jest kojarzony ze sprawą Polnordu oraz osobą adwokata i polityka Romana Giertycha. Dziennikarz wielokrotnie opisywał tę sprawę w mediach, przy okazji ostro krytykując Giertycha.

Przeczytajcie też: Wideo z Lublina. Tak kłamie i manipuluje Konfederacja i jej poseł

Prokuratura Regionalna w Lublinie w 2025 r. prawomocnie umorzyła śledztwo dotyczące Romana Giertycha. Śledczy uznali, że nie ma dowodów wskazujących na to, by polityk popełnił przestępstwo lub miał wiedzę o ewentualnych nieprawidłowościach.

Kaczyński: To polowanie

Sytuację aresztowania dziennikarza wykorzystał cynicznie prezes PiS, który powiązał nie mające ze sobą nic wspólnego dwie sprawy: dziennikarskie śledztwa Leszka K. oraz jego aresztowanie.
Jeżeli władza urządza polowanie na niezależnych dziennikarzy i zamyka ich w więzieniach, to jest to przejaw nie siły, lecz słabości. Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina” – napisał w serwisie X.

Jarosław Kaczyński używając porównania do reżimów na Białorusi i w Rosji sformułował najcięższe możliwe zarzuty w debacie publicznej: prezes PiS twierdzi, że Polska przestaje być państwem w pełni demokratycznym, a władza zaczyna używać prokuratury, policji i sądów do eliminowania ludzi, którzy jej oficjalnie krytykują. „Polowanie” sugeruje, że aresztowanie Leszka K. nie było wynikiem złamania przez niego prawa (posiadania broni czy gróźb), ale celową akcją polityczną, która ma zastraszyć całe środowisko dziennikarskie, tak, by bało się pisać negatywnie o rządzących.

Kaczyńskiemu odpowiedział dość szybko Roman Giertych

„Jarku ale przecież Leszek K. siedzi przez ciebie. Bo to ty głosowałeś za tym, aby uznać broń gazową za niebezpieczną na równi z bronią palną. A przecież z tego powodu go zamknęli”.

Dziennikarze: to nie ma nic wspólnego z polityką

Dziennikarze, również ci reprezentujący środowiska i poglądy znajdujące się po przeciwnej stronie politycznego sporu, podkreślają, że sprawa nie powinna być interpretowana wyłącznie przez pryzmat polityki. Zwracają jednocześnie uwagę, że jeszcze przed zatrzymaniem Leszek K. publicznie informował o kierowanych pod swoim adresem groźbach śmierci.

„Jakiś koleś w Piasecznie machał mi nożem przed facjatą (w drugiej ręce miał pojemnik z gazem łzawiącym) i powtarzał: Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi. Masz 7 dni na opuszczenie kraju, a jak nie, to cię dojedziemy. Wywalimy cię z domu. Zaj****my. Spier***aj do Albanii” – pisał w mediach społecznościowych.

W ocenie Leszka K. policja nie reagowała właściwie na kierowane pod jego adresem groźby. To właśnie dlatego – jak twierdził – zdecydował się na prowokację, publikując wpis o rzekomym „zamachu na komendanta policji w Piasecznie”.

Zaniepokojenie jego aresztowaniem wyrazili m.in. Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” oraz Jacek Harłukowicz z Onetu. Obaj zwracają uwagę, że zastosowanie trzymiesięcznego aresztu w związku z zarzutami dotyczącymi posiadania broni gazowej bez wymaganego zezwolenia oraz gróźb karalnych jest środkiem wyjątkowo surowym. Podkreślają również, że działania Leszka K. miały być prowokacją wynikającą z braku reakcji służb na zgłaszane przez niego groźby.

Jednocześnie dziennikarze zgodnie zaznaczają, że sprawa nie ma związku ze śledztwami prowadzonymi przez Leszka K. ani z publikowanymi przez niego materiałami. Ich zdaniem źródłem obecnych problemów są kwestie o charakterze osobistym, a nie działalność dziennikarska.

Zbadanie okoliczności tej sprawy zapowiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek.

Przeczytajcie też: Atak na Polkę w Mediolanie. TV Republika dodała nieistniejące fakty

Źródła

  1. Twitter

  2. Prokuratura Okręgowa w Warszawie

  3. Onet

  4. Gazeta Wyborcza

Nasi autorzy